Ja się zastanawiam jak to będzie u mnie. Bo pierwszy poród rozpoczął mi się od odejścia wód. Bóli brzucha nie miałam w ogóle nawet na ktg dwie godziny przed urodzeniem dziecka nie wychodziły skurcze. Bolał mnie za to krzyż. Poród poszedł całkiem sprawnie bo mnie trochę olali i do bóli partych chodziłam po korytarzu na patologii ciąży. Po 20 lekarka mnie opieprzyła, że stękam i straszę inne ciężarne i kazała mi się położyć. A ja poszłam do kibelka bo miałam parcie na stolec zaparłam zobaczyłam krew i dzwoneczkiem wezwałam położną. Ona mnie na wózek i biegiem na porodówkę i o 20.30 miałam syna na brzuchu. A dodam że to był 36 tydzień i 6 dzień. I teraz mam już rozwarcie według jednego lekarza. Zobaczę co powie mi mój na jutrzejszej wizycie. Ale mam nadzieję że Ula wytrzyma do 4.09.
bo jak byliśmy na szkole rodzenia to położna też się śmiała, że zawsze się w szpitalu personel zastanawia, w jaki sposób ciężarne te wody na szklanki mierzą
Merlin 6 dni do przodu ode mnie, to u mnie może też się zacząć w każdej chwili, choć wolałabym jeszcze nie. Ciekawe co tam u Joasi... Kurcze ale mi ręce drętwieją
Powiem wam, że już taka podekscytowana jestem. Myślę, że u mnie to właśnie od wód się zacznie, bez żadnych skurczy na początku. Ot taki sobie scenariusz założyłam ;-)