Czasem jest tak, że lekarze mówią jedno, a życie pisze zupełnie inne scenariusze. Wszystko jest w rękach Pana Boga.
Łóżeczko złożone - co prawda wg instrukcji jednego elementu nie ma - do szuflady, żeby coś tam wietrzyć, ale wydaje się być okej.
Położyliśmy materac - póki co jest zafoliowany i prowizorycznie przewijak. Jakoś tak inaczej jest mi teraz w tym pokoju. Jak się uda w poniedziałek będą stały tam meble, a za jakiś czas fotel, żeby było wygodnie do karmienia. Mam nadzieję, że szybko nam to pójdzie, bo salon czeka na swoją kolej.