joani
Fanka BB :)
Choco, przypomniałaś mi o porządkach szafowych.. muszę znowu przegląd zrobić i wystawić. Szczerze nie rozumiem tego uzależnienia finansowego od męża, żeby się boczył na zakupy i trzeba kombinować z kasą, żeby nie widział. Mąż to mąż i konto mamy wspólne, ja potrzebuję, to biorę i on też. No jakbym zaszalała na zakupach i jednorazowo tysiaka wydała, to pewnie by marudził.
Mam koleżankę, która w pracy zawsze pożycza na bułki czy kawę, albo liczy miedziaki. Masakra.. ją mąż rozlicza z każdej złotówki a jak idziemy na kawkę i ciasto do kafejki, to dzwoni i pyta czy może. MASAKRA, dla mnie to już totalne zniewolenie.
Narobiłaś mi smaka na tą rybkę, więc dzisiaj spróbuję :-)
Mam koleżankę, która w pracy zawsze pożycza na bułki czy kawę, albo liczy miedziaki. Masakra.. ją mąż rozlicza z każdej złotówki a jak idziemy na kawkę i ciasto do kafejki, to dzwoni i pyta czy może. MASAKRA, dla mnie to już totalne zniewolenie.
Narobiłaś mi smaka na tą rybkę, więc dzisiaj spróbuję :-)
(leżał w kopercie). Teraz wymówek nie ma bo wie ile zarabiam. Ale my mamy oddzielne konta i ja nigdy się nie pytałam i nie pytam ile mogę wydać np. na ciuchy.