Hej,
dziś chwilowo polubiłam nasze trzy pokoiki w piwnicy domu teściów. 34 st na dworze to jedyny czas kiedy to u nas na dole jest przyjemnie, pozostałą część roku po prostu pi..dzi jak szlag.
co do wysypki to mój brat dostawał podobną właśnie od słonka, na uszach, buzi i ramionach, niektóre dzieci (i dorośli) tak reagują.
Muszę kupić coś na zgagę ;/
Wojtka jak zapytałam czy chce być przy porodzie to nie wiedział, nie będę i nie chcę go zmuszać, może zdecyduje się w ostatniej chwili, ale wiem, że chciałabym kogoś "swojego" mieć przy sobie. w ogóle mam taki absurdalny powód, że boję się, że lekarze coś spieprzą w trakcie porodu i musi być ktoś ode mnie żeby wszystko widział i interweniował w razie potrzeby. Nie wiem skąd ten lęk, może to po pierwszym porodzie traumatyczne wspomnienia.
Majke siłą trzymam w domu i nie pozwalam wyjśc na dwór. Wczoraj wyszłam dosłownie na 15 min na spacer i nie zabrałam kapelusza ani niczego i wieczorem się zaczęło. Koszmarny ból głowy i w nocy wstawałam po paracetamol ;//
Tęsknię za czasami kiedy mieszkałam w Irlandii, tam nie ma takich wahań temperatury, klimat mi totalnie odpowiadał.
Mój narzeczony z kolei chciałby mieszkać w Szwecji lub Norwegii i tam również bym się dobrze czuła.
czas przestać marzyć i zabrać się za obiad ;/