też myślę, ze lepiej kupić teraz, kiedy jest czas na upolowanie czegoś w fajnej cenie, a najwyzej póżniej znów wrzucić na allegro, tak samo rozglądam się za innymi rzeczami, nie spinam się, ze musze już, natychmiast i dlatego udaje się kupić rzeczy bardzo dobre za niewielka kasę
co do nosidełka to miałam, ale jakoś zachwycona nie byłam, tam sie wsadza dziecko dopiero jak trzyma główkę samo czyli po 3 miesiacach, my nosiliśmy Stasia jak miał 4-5 miesięcy i było ciężko, musiał go mąż nosić, bo ja szybko wymiękałam, tyle, ze on też kruszynką nigdy nie był, poza tym dość duży problem z przewijaniem, zanim się dziecie wyciągnie, póżniej zapnie... my używaliśmy sporadycznie, ale tylko na wycieczkach we dwoje, bo sama bym się nie porwała na wyjscie z 2latkiem i maluchem w nosidle, próbowałam tez chuste, ale też ciezko, Stach jeszcze główki nie trzymał a był wielki i w tej pozycji dla noworodków nie było opcji, poza tym było lato i kilka dodatkowych, ciasno ułożonych warstw materiału mnie dobijało, może teraz znów spróbuję i pójdzie lepiej, nie wiem, na pewno na wiosnę będzie chłodniej:-) ogólnie to moje dzieci chyba za duze i za cięzkie na takie zabawki, a ja za mała, za gruba i za wygodna:-)
klaudixxon gratuluję ruchów!
Tren no swietna masz szwagierkę:-) ale takie rzeczy to już chyba przy 3 dziecku nie denerwuja tylko właśnie śmieszą, bo same doskonale wiemy, co robić, a czego nie. Ja się w takich głupich rozmowach powołuję na nasze baki i prababki, np moja teściowa wymyśliła, że dziecko jak tylko staje to powinno mieć takie buty sztywne jak narciarskie, a ja zawsze byłam za bosymi stopami/skarpeta, argument o tym, ze w jej pokoleniu ludzie często nie mieli butów, stopy pokaleczone, ale układ ruchu zdrowy wystarczył:-)