Kikifish super, ze maleńka rośnie, a co do szyjki to jakby było bardzo zle to od razu by Cię zapessarowali, skoro jeszcze Twoja gin nie podjęła takiej decyzji to jest jeszcze w miare, a nawet jak będzie trzeba, to dobrze, ze wiesz jak sprawa wyglada i to kontrolujesz, musi być dobrze, innej opcji nie ma!
Kołtunek już coraz bliżej, praktycznie 3/4 za Tobą, jak sie synuś urodzi to sobie wszystko odbijesz!
Anula jakby sie tak nad tym zastanowić to ponoć żadne leki nie mają potwierdzonego bezpieczeństwa stosowania w ciąży, bo po prostu sie badań na ciezarnych nie robi... myśle, ze najważniejszy jest zdrowy rozsadek, jeśli jesteś w stanie przeżyć bez tych alerteców to super, ale jakbyś sie miała np udusić, to lepiej brać coś... nie zazdroszczę lekarzom podejmowania takich decyzji, bo z jednej strony leki to nie cukierki i trzeba je maksymalnie ograniczyc, a z drugiej strony to czasem są one po prostu niezbędne...
Maggie gratuluje wizytki!
Kaha dobrze, ze to juz sama końcóweczka, pobiegasz chwile po tej uczelni i bedziesz się cieszyć tymi paroma znakami przed nazwiskiem:-)
Ivon no ja się dobrym humorem chwalę, bo zazwyczaj to tez kiepsko delikatnie rzecz ujmując...
ależ mnie ta deszczowa i zimna pogoda cieszy! kolejny dzień uda sie przetrwać! co prawda troche mi szkoda starszaka, bo wycieczkę ma ze szkoły, ale ostatecznie sie chyba nie rozpuści, a przynajmniej będzie się mógł solidnie wybrudzić, a brudzenie to to, co tygryski lubią najbardziej:-)