Witam się wieczorową porą ;-)
A więc, wczoraj jednak udało mi się zrealizować wszystko, co miałam w planach. Co prawda z "pomocą" małego, czyt. np. wylewanie wody po każdym zamoczeniu gąbki, bo brudna

, ale się udało. Zostało mi tylko wyprasować resztę ubranek i przesiedlić małego z komody do szafy, bo dla brata miejsca nie będzie ;-) Dzisiaj jestem cała opuchnięta i pełno twardnień miałam, ale od rana sam stres....W ciągu sekundy, więcej nie było, mały ściągnął na siebie świeżo zalaną kawę. Ile się oboje oryczeliśmy, to nasze. Miałam straszne wyrzuty sumienia, że go nie dopilnowałam. Teraz śpi z opatrunkiem, na szczęście nie wylał na buzię, tylko klatkę piersiową i brzuszek, po lewej stronie, nawet nie jest tak źle, obawiałam się gorszej rany i pęcherzy. Ale nadal, jak sobie przypomnę ten jego krzyk, to mi łzy do oczu nachodzą
Pauluss- próbuj sposobami TRen, ja po porodzie miałam czopki posterisan, pomogły bardzo, ale nie wiem czy w ciąży można
Przepraszam, że nie odniose się dzisiaj do reszty postów, ale już padam całkowicie. Dobranoc.