U nas na imprezach dziećmi zajmował się mąż w większości. Bo ja się zajmowałam cały tydz jak był w pracy. Albo były zmiany, było tez nieraz tak ze ja siedzialam z chłopami i gadałam o autach a On z Pielucha i butla leciał do młodej / młodych . Ale co do imprez to Ci powiem ze widzę to po swojej rodzinie ze rodzice są na własne życzenie tak uwiązani nieraz. Miałam komunie młodej , były animatorki ,sami swoi ,teren ogrodzony a z prawie sześcioletnia córka brat i bratowa siedzą... dwulatki bawiły się same pod okiem Pań i większych dzieci ... a potem narzekanie ze ona tyle uwagi wymaga... ze nie mieli kiedy zjeść ... To było ja puścić żeby się bawiła z innymi a nie trzymać na kolanach z malowanka ... no może ja jestem wyrodna matka ale u mnie w tym wieku to już dawno były samodzielne. Albo drugi brat który cała komunie trzymał młoda w wózku bo jeszcze coś sobie zrobi. Dzieciak 2,5 roku. To się nie dziwie ze za chwile musieli się zwijać jak młoda posiedziała w aucie, potem pospala , wstała i chciała się bawić a oni ja w wózku wyzapinali i ze ma siedzieć bo se coś zrobi jak będzie chodzić .... bo między ludźmi, inne dzieci itd. No kurczę normalne środowisko dziecka ... ale faktycznie póki małe to się tak nie da siąść na imprezie spokojnie za bardzo wiec trza korzystać póki nie ma