reklama

Wrześniowe mamy 2018

  • Starter tematu Starter tematu Deleted member 178444
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Ja wymiotowałam herbatą... zgaga mimo rennie i sody męczy... zaraz się wścieknę. Siedzę w wannie z nadzieją że mi się poprawi...
Gdybym miała skurcze obstawiałabym że Bartek wykrakał narodziny brata... a tak obstawiam skórkę pomidora... kiepsko ze mną...
 
reklama
10 minutowy odstęp między skurczami ale ten drugi na szczęście 18 sekund trwał więc olewam. Nie wiem co się dziś z tym moim org. dzieje.
Gorąco jest i macice świrują. Ja mam skurcze co 10-15 min od kilku dni, i nic z tego. Nawet dziadowskie ktg w przychodni wyłapuje piękne skurczybyki wylazace ponad skalę i trwające ok 40-50 sekund. No i Lipton.
A, nie.
Czop mi zaczął pooooowolutku odchodzić. W tym tempie to ja w połowie września urodzę.
 
No i trzaslam :-D synis lub urodził się równo w 36tc w nocy 30 min po północy :-D 3179g, 49cm. Leży w inkubatorku i ma wspomagany oddech respiratorkiem na pierwsse 3 doby. Skończyło się cc bo przez te bóle krzyżowe nie miałam siły i mdlalam na sali porodowej
Gratulacje!!! Wszystkiego dobrego dla Was! I zdrówka dla synka!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry