Oglądałam polską Zamianę Żon. Jestem liberalna w wielu dziedzinach i jestem generalnie tolerancyjna (jak ludzie nie krzywdzą innych) była w tym programie rodzina anarchistyczna i katolicka. Generalnie zrobiło mi się smutno gdy w katolickiej rodzinie syn popłakał się bo budował 3 dni zamek z klocków i tata kazał mu posprzątać to bo był dzień sprzątania. A drugi raz na koniec kiedy anarchiści w swoich osądach okazali się wyrozumiali i liberalni a katolicy wręcz sponiewierali tych drugich.
Nie rozumiem jak można oceniać czyjeś życie z własnego punktu widzenia bez konstruktywnych uwag tylko na zasadzie to jest złe bo inne niż moje. Mimo że z wieloma poglądami tej anarchistycznej rodziny się zwyczajnie nie zgadzam to po pierwsze nikogo nie krzywdzą a po drugie w przeciwieństwie do drugiej strony podjęli wyzwanie życia wg. zasad tamtej. O takie spostrzeżenie.
A co u Nas. Zanosi się na deszcz. Ja padnięta cały dzień i jakaś znudzona. Dzieciaki na dworze. Mikołaj ospały coś... co momentami mnie niepokoi. Ale pogoda taka... no i o swojej porze był aktywny potem tylko słabiej...