reklama

Wrześniowe mamy 2018

  • Starter tematu Starter tematu Deleted member 178444
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Jak się uda odłożyć to zrobię :) i w kołysce jak dojdą piękności od Helenki. Noc tak szczerze słabo - od północy do 7 w koło karmienie , kupy , siku , czkawka :) jeszcze mnie bolały nerki , plus wycieczka na zmianę podpaski po każdym przystawieniu . Rano kosz w łazience pełny tego i pampersow. Zaczęło się :) nogi mam spuchnięte a cycki szkoda gadać [emoji23] książę kapryśny trochę ale za to w dzień grzeczny, wczoraj już spał godz na świeżym powietrzu popołudniu. Cyca je chętnie , trochę boli ale próbuje korygować przystawienie żeby było idealnie. Zaczyna się nawał , muszę otworzyć książkę i sobie przypomnieć co i jak. A z dodatkowych atrakcji to wczoraj poszłam do łazienki tam sporo chłodniej. Myślałam ze mi piersi zamarzną, zaczęły szczypać ja dostałam Trzesawki i z 10 min mąż mnie obkładal kocami , przytulał i masował bo nie mogłam przestać się trząść i szczekać zębami. Myślałam ze to gorączka ale nie. Potem jak poszłam to samo się zaczęło to zaraz gruby ręcznik na biust ... delikatne to urządzenie ...
A miałaś już szpilki z potłuczonym szkłem w cyckach? To dopiero "ubaw" po pachy
 
No ale ktoś musi ci pomagać? Kurde obawiam się właśnie tego wiszenia na cycu tak jak myślalam
To ja jestem nienormalna bo mnie to w ogóle nie straszne... Przy nocnych karmieniach zazwyczaj przysypiałam w dzień z oboma nigdy nie było tragedii. Może też dlatego że ja się lepiej organizuje gdy mam nawał roboty niż jak zbyt dużo wolnego czasu.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry