reklama

Wrześniowe mamy 2018

  • Starter tematu Starter tematu Deleted member 178444
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Kasiaczek moja mama była u mnie tydzień, w niczym mi nie pomogła, jeszcze ja mąż woził i odbierał z zajęć.... ja mówię kurde jak będę prowadzić córkę do przedszkola z rana z tym małym, a ona do mnie no kochana musisz sobie radzić..... więc super, zostajemy sami z mężem od dziś. Starania moja córka też była taka wymagająca, placzliwa, kolki miała straszne, wszystko trwało do 4 miesiąca.... byłam wykończona jak Ty teraz. To minie mu w końcu. Głowa do góry.
Jesssu...Moja matka jest marudna i leniwa ale do Mikiego się rwie aż nadto... każdy jego stęk gdy ja jestem nie pod cycem to ona kuśtyka i go na ręce. Wiecie ja jestem zwolenniczką rączki tulenie itp. ale ku..wa nie na każde pierdnięcie!
 
Kąpiel moja z przycycem zaliczona. Jestem INIEMAMOCNA kuźwa!
20180927_101324.jpg
 

Załączniki

  • 20180927_101324.jpg
    20180927_101324.jpg
    675,3 KB · Wyświetleń: 376
reklama
Okej, a jak maja sie skoki do kryzysow laktacyjnych? Rozumiem, ze kryzysy wynikaja ze skokow?
Skad wzielas taki fajny opis? Wkleisz linka?
Generalnie tak na prawdę nie istnieje coś takiego jak kryzys laktacyjny. Potocznie nazywa się tak każdy moment w życiu malucha, kiedy ten wisi na cycku bez umiaru i mama może pomyśleć, że nie ma mleka. Podczas skoków dzieci albo wiszą, albo przeciwnie, strzelają cycowego focha.


Aaaaale mnie mój stary dzisiaj wkurza... Aaaaaa!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry