reklama

Wrześniówki u lekarza.

Kasiu :) nie czuje sie najlepiej, emocji cala masa :) obiecuje zdac jeszcze raport..
no moze od razu bedzie najlepiej...

czekalismy godzine, bo jakis natlok pacjentek dzis był niemożebny. Wizyte zaczelismy od podstawowych danych i usg (a wczesniej jeszcze podczas czekania pielegniarka/asystentka zmierzyla cisnienie - za niskie i oddalam probke moczu).
usg bylo emocjonalnie druzgocace. pani doktor zaczela najpierw sie usmiechnela a potem zapadla dluga cisza, w trakcie której z poważną miną patrzyła na ekran i mi tym pałąkiem majdrała. dla mnie trwało to całe wieki i byłam już przerażona, bo niczego sie nie mogłam konketnego dopatrzyć na ekranie. aż w końcu pani doktor uśmiech od ucha do ucha, pokazała kropka, pokazała migające serduszko (kurcze jak to niewyraznie widac!) i oczywiscie lzy mi poplynely strumieniem :)
potem baaardzo duga rozmowa na tematy ciazowe. potem pobranie krwi i do domu.
nastena wizyta za 2 tygodnie a potem musze zmienic lekarza, bo moja pani zajmuje sie juz tylko nieplodnoscia, ciazami nie. podala mi kilka nazisk i od jutra ruszam z castingiem :)
dostalam witaminy prenatalne i jakies tabletki na wypadek gdyby jednak wystapily wymioty.

naopowiadalam sie jak mi slabo, jesc nie moge, picie mnie obrzydza, buzia pelna sliny, na co pani doktor z usmiechem powiedziala "jest pani w ciazy, tak ma byc". kilka rad na nudnosci: gazowane napoje, najlepiej cola, imbir, krakersy, suche pieczywo ale tez makarony, omijac slodkie i wszystko co wzmaga mdlosci i tyle.

a i najwiekszy szok, to od razu rozmowa o badaniach prenatalnych pod katem zespolu downa, wad nabytych w wieku plodowym, wa genetycznych itd., wszystkie zwracane przez ubezpieczenie i wszystkim kobietom bez wzgledu na wiek sie je w CH proponuje. M. nie chce ich robic, bo nie widzi sensu (chory czy zdrowy kochac bedziemy tak samo) a ja sie jeszcze zastanowie (moze lepiej byc przygotowanym?).


kto kolejny ma wizyte? moze powinnysmy stworzyc jakies kalendarium? :)
 
reklama
Kasiu :) nie czuje sie najlepiej, emocji cala masa :) obiecuje zdac jeszcze raport..
no moze od razu bedzie najlepiej...

czekalismy godzine, bo jakis natlok pacjentek dzis był niemożebny. Wizyte zaczelismy od podstawowych danych i usg (a wczesniej jeszcze podczas czekania pielegniarka/asystentka zmierzyla cisnienie - za niskie i oddalam probke moczu).
usg bylo emocjonalnie druzgocace. pani doktor zaczela najpierw sie usmiechnela a potem zapadla dluga cisza, w trakcie której z poważną miną patrzyła na ekran i mi tym pałąkiem majdrała. dla mnie trwało to całe wieki i byłam już przerażona, bo niczego sie nie mogłam konketnego dopatrzyć na ekranie. aż w końcu pani doktor uśmiech od ucha do ucha, pokazała kropka, pokazała migające serduszko (kurcze jak to niewyraznie widac!) i oczywiscie lzy mi poplynely strumieniem :)
potem baaardzo duga rozmowa na tematy ciazowe. potem pobranie krwi i do domu.
nastena wizyta za 2 tygodnie a potem musze zmienic lekarza, bo moja pani zajmuje sie juz tylko nieplodnoscia, ciazami nie. podala mi kilka nazisk i od jutra ruszam z castingiem :)
dostalam witaminy prenatalne i jakies tabletki na wypadek gdyby jednak wystapily wymioty.

naopowiadalam sie jak mi slabo, jesc nie moge, picie mnie obrzydza, buzia pelna sliny, na co pani doktor z usmiechem powiedziala "jest pani w ciazy, tak ma byc". kilka rad na nudnosci: gazowane napoje, najlepiej cola, imbir, krakersy, suche pieczywo ale tez makarony, omijac slodkie i wszystko co wzmaga mdlosci i tyle.

a i najwiekszy szok, to od razu rozmowa o badaniach prenatalnych pod katem zespolu downa, wad nabytych w wieku plodowym, wa genetycznych itd., wszystkie zwracane przez ubezpieczenie i wszystkim kobietom bez wzgledu na wiek sie je w CH proponuje. M. nie chce ich robic, bo nie widzi sensu (chory czy zdrowy kochac bedziemy tak samo) a ja sie jeszcze zastanowie (moze lepiej byc przygotowanym?).


kto kolejny ma wizyte? moze powinnysmy stworzyc jakies kalendarium? :)
ja ide w poniedziałek pod wieczór :-)
 
Kasiu :) nie czuje sie najlepiej, emocji cala masa :) obiecuje zdac jeszcze raport..
no moze od razu bedzie najlepiej...

czekalismy godzine, bo jakis natlok pacjentek dzis był niemożebny. Wizyte zaczelismy od podstawowych danych i usg (a wczesniej jeszcze podczas czekania pielegniarka/asystentka zmierzyla cisnienie - za niskie i oddalam probke moczu).
usg bylo emocjonalnie druzgocace. pani doktor zaczela najpierw sie usmiechnela a potem zapadla dluga cisza, w trakcie której z poważną miną patrzyła na ekran i mi tym pałąkiem majdrała. dla mnie trwało to całe wieki i byłam już przerażona, bo niczego sie nie mogłam konketnego dopatrzyć na ekranie. aż w końcu pani doktor uśmiech od ucha do ucha, pokazała kropka, pokazała migające serduszko (kurcze jak to niewyraznie widac!) i oczywiscie lzy mi poplynely strumieniem :)
potem baaardzo duga rozmowa na tematy ciazowe. potem pobranie krwi i do domu.
nastena wizyta za 2 tygodnie a potem musze zmienic lekarza, bo moja pani zajmuje sie juz tylko nieplodnoscia, ciazami nie. podala mi kilka nazisk i od jutra ruszam z castingiem :)
dostalam witaminy prenatalne i jakies tabletki na wypadek gdyby jednak wystapily wymioty.

naopowiadalam sie jak mi slabo, jesc nie moge, picie mnie obrzydza, buzia pelna sliny, na co pani doktor z usmiechem powiedziala "jest pani w ciazy, tak ma byc". kilka rad na nudnosci: gazowane napoje, najlepiej cola, imbir, krakersy, suche pieczywo ale tez makarony, omijac slodkie i wszystko co wzmaga mdlosci i tyle.

a i najwiekszy szok, to od razu rozmowa o badaniach prenatalnych pod katem zespolu downa, wad nabytych w wieku plodowym, wa genetycznych itd., wszystkie zwracane przez ubezpieczenie i wszystkim kobietom bez wzgledu na wiek sie je w CH proponuje. M. nie chce ich robic, bo nie widzi sensu (chory czy zdrowy kochac bedziemy tak samo) a ja sie jeszcze zastanowie (moze lepiej byc przygotowanym?).


kto kolejny ma wizyte? moze powinnysmy stworzyc jakies kalendarium? :)

To moze tez ja napisze :-) ,termin nastepnej wizyty 3.02 ale boje sie bo to prawie 9 tydzien bedzie w tamtym roku wlasnie ten tydzien okazal mi sie pechowy :-(
 
U mnie niestety nie za ciekawie.Znowu plamienie,dzwoniłam do ginki kazała jechac na izbę.Jak się nie odezwę po południu znaczy ze mnie zostawili:-(
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry