Hej dziewczyny, niestety nam się nie udało

Ostatnie 3 dni spędziłam w szpitalu - w niedzielę przy badaniu dowiedziałam się, że nie ma akcji serca płodu ( 2 tygodnie wcześniej serduszko biło) no i dostałam skierowanie do szpitala. Wykonano farmakologiczną indukcję poronienia a następnie łyżeczkowanie. Na szczęście nic nie bolało, ale psychicznie jestem wyczerpana - nie życzę takiego przeżycia największemu wrogowi. To nasze drugie niepowodzenie - pierwsze poronienie w 5 tygodniu a teraz 9 tydzień ciąży

Nie mam siły żeby dalej walczyć ......... Pozdrawiam Was wszystkie i życzę wiele radości i szczęścia
bardzo, bardzo mi przykro!
haha! cudo! tu 3d raczej nie robia a bym z ciekawosci chciala zobaczyc jak to na zywo i z komentarzem lekarza wyglada

z ta waga nie pomoge, zadnego pomyslu nie mam na te zagadke. moze usg poakzuje bez kropek a moze to jest waga wszystkiego razem z macica? pojecia nie mam... zapytaj nastpenym razem, bo bardzo jestem ciekawa.
wrocilam od gina. powiedzial, ze dobrze, ze sie stawilam, ze jeszcze groznie to nie wyglada ale trzeba zareagowac, przepisal leki przecwwymiotne 2. najpierw mam brac jeden i jak nie podziala to drugi a jak tez nie podziala to sie widzimy za rowno tydzien, bo wedlug niego 11t5d to idealny czas na genetyczne (
amika - to moze jak dziewczyny radza nic nie zmieniaj!) - probowal dzis ale dzidz jeszcze za maly. Mam sobie pic colke i jesc to, co wchodzi nawet jesli to tylko banany i snickersy i sie nie przejmowac. i za tydzien zmiana witamin ciazowych - zaraz sobie porownam co w tych nowych jest takiego innego. tabletki przeciwwymiotne powinny pomoc, wiec mam nadzieje wrocic jutro do sokow, wody i gorzkiej herbaty.
usg robil i dopochwowe i brzuszne bardzo dlugo i bardzo dokladnie i bardzo delikatnie - cieszylam sie, ze dlugo, bo sobie caly czas na ludzika patrzylam. Przez to dopochwowe widac go duuuuzo wyrazniej ale o tym zaraz. poza tym zrobil cyto i normalne badanie ginekologiczne i dziwil sie, ze na poczatku ciazy nie mialam ale teraz sobie przypominam, ze chyba w listopadzie mialam, wiec pewnie ginka uznala, ze bez sensu ponawiac.
ludzik byl niesamowity! wierzgal, wycigal sie, nozki wypychal, lapki wyciagal jakby chcial boksowac, pupa sie wykrecal, potem spowrotem buzia do usg. wiercil sie niesamowicie. z 10 min musielismy czekac, zeby sie dal zmierzyc gagatek. powiem nieskromnie, ze ten bubusiowy dzidz w porownaniu do mojego gowniarza kochanego to len straszny ;-)
powod mojego zlego samopoczucia ma juz cale 39 mm

tym razem nie dostalam niestety fotki ale za tydzien z genetycznego wyciagne. M. strasznie smutny, ze nie widzial jak mu sie dziecko gimnastykuje.
A i pytalam ginka, bo tak mi sie od dwoch dni chwilami wydaje jakby mi w podbrzuszu cos tak nieregularnie pulsowalo, takie dziwne uczucie i powiedzial, ze moge czasem delikatnie czuc jak sie dzidz mocno wierci. wow wow wow! i w ogole super doktor! mam dzwonic zawsze jak cos mnie niepokoi, bo lepiej za duzo razy przyjsc niz za malo a on juz sie nauczyl, ze wiedza medyczna jedno a czesto intuicja kobiety wygrywa i on niczego nie bagatelizuje.
kupilam sobie juz moje przeciwwymiotne pigulki, wzielam i zjadla chinskich pierozkow caly talerz i poki co (odpukac) nic sie nie dzieje ale z piciem wody jeszcze sie wstrzymam.
no! poczek padniety ale bardzo pozytywny!