reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
.a GB to jest anty-moje-miejsce na ziemi, zle mi sie tam oddycha...jesli rozmumiecie co mam na mysli:sorry2:

no to rozumiem, jestes teraz pomiedzy mlotem a kowadlem. :dry: ja sie szybko aklimatyzuje w innych miejscach. znacznie bardzije wole Rosje, ale GB mi nie przeszkadzalo. jak bylismy z mezem kiedys na kilka dni w londynie, to on tak sie wsciekal na anglikow,:wściekła/y: wszystko go wkurzalo, ze maja duzo kasy, ze to, ze tamto. nie polubil ich ani na moment. jrdnk podczas tego zimowego pobytu nabral sympatii i dobrze mu sie tam zylo.:-)
 
ja mialam podobna sytuacje. maz dostal prace w ang firmie i wiosna-jesien pracuje w Pl a zima w UK. to stalo sie zima i od razu zdecydowalam spakowac manatki i jechac z nim. fakt, ze to bylo tylko 2m-ce, ale to chyba tylko pogorszylo moja samotnosc, bo nie mailam jak i kiedy nawiazc tam znajomosci. jednka szcesliwi bylismy wszyscy, gdy bylismy razem. jadac tam na dluzej masz szanse poznac ludzi (sa organizowane spotkania dla matek z malymi dziecmi,aby spedzac razem czas), a matek z dziecmi tam jest od groma! wydaje mi sie, ze wazniejsze ,aby rodzinka byla w komplecie. za rodzicami, rodzenstwem ,znajomymi tez sie teskni,ale wazniejsza jest codzienna rozmowa na zywo z mezem, niz z mama- ja tak uwazam.. malzenstwo na odleglosc, to nie najlepszy pomysl, zwlaszcza jka jest male dziecko. :-)

podzielam zdanie przedmowczyni


ja też :tak: uważam że rodzinka powinna trzymać się razem i mojego D nigdy bym nie puścila żeby jechal sam za granice na zarobek:no: albo razem albo wcale:dry:


czesc babeczki
U was tez BB nie odpalalo?:szok::eek:

Tak. Aż się wystraszyłam, że to koniec BB:szok::szok::szok:

mi też nie odpalalo i najpierw myślalam że to ja mam coś z kompem ale pytalam Klevell na NK i jej też nie dzialolo:no: i już myślalam tak jak Majandra ale jak widać BB bylo jest i BĘDZIE:tak::tak::tak::-):-):-)
 
a co do pogody, to my na brak slonka nie narzekamy! zapraszam do radomia!
nosimy sie z zamiarem kupna basenu. ja bym chhciala taki wiekszy, zebysmy i my choc noge zamoczyli, a maz sie uparl na ponton, zeby przy okazji mozna bylo splynac jaks rzeka. :szok::szok::szok: ja sie boje, bo umiejetnosci plywackie moje sa mizerne, jego troche lepsze. na sczescie sa dosc drogie i chyba ten pomysl nie wypali:cool:.

dziewczyny, amyslalyscie,zeby chodzic z dziecmi n basen i uczyc je teraz plywac? wiem,ze u mnie ejst taka mozliwosc, tylko mi brak odwagi.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry