Donkat wiesz powiem Ci, że mam to za przeproszeniem gdzieś czy R znudzi się moimi wyprowadzkami bo nie zrobiłam tego na złość

a właśnie ze względu na niego. Miałam serdecznie dość kłótni, chorej sytuacji w domu i szczerze moja wyprowadzka była "na stałe". Piszę w "" bo wróciłam. A wróciłam tylko dlatego,a by zobaczyć tą "niby" poprawę. Jeżeli taka sytuacja się powtórzy to nawet się nie będę oglądać. Pakuje manatki swoje i dziecka i mówię żegnam. Drugim razem tak szybko nie wrócę choćby miał się zes**** pod drzwiami. Jestem młoda a nóz może ułożyłabym sobie życie z kimś innym, z kimś z kim mogłabym się dogadywać bez nerwów i niedopowiedzień. Kuba zawsze będzie się widywać z ojcem i nigdy nie broniłabym ich kontaktu. Bo wiadomo jak dla syna jest ważny kontakt z tatą.
Mam jednak nadzieję, że druga taka sytuacja się nie powtórzy. Ja panuję nad sobą i nie robię dziury w całym. Przestałam się czepiać rzeczy, które do tej pory mnie irytowały i przymykam oczy na niektóre nieważne rzeczy. Jak widzę początek sporu wychodzę lub zajmuję się czymś innym po co robić kwas.
Ale nie nie boję się straty R JUŻ NIE!!! I to jest dla mnie ważne, że wyobrażam sobie życie bez niego i jak odczułam przez te dwa dni byłoby to bezstresowe życie.
Agulka jak widać potrzeba było mu tego. Zimny prysznic zadziałał. Po prostu czasem nie doceniamy kogoś, czegoś dopóki nie stajemy przed faktem, że możemy to stracić

kiedy R mnie zawiózł do mamy odprowadził do windy i kiedy postawił mi torbe pod drzwiami ja powiedziałam "idz już" on na to "no to na razie" a ja nic zamnkełam drzwi wndy i pojechałam. Po około godzinie dostałam od niego telefon, że przeprasza, że boi się że to koniec. Poprosił o drugą szanse i abym wróciła. Zgodziłam się na powrót dopiero po chyba 10 telefonie.