reklama

Wrześniówkowe mamy

Cześć, laseczki!

Ja jestem na BB prawie co dziennie, tyle co zdążę poczytać co u was i koniec, zawsze coś zaczyna się dziać. Dziękuję za pamięć:tak: Zmobilizowałyście mnie, żeby napisać, bo czasu brakuje ale i weny też. Nawet teraz co chwilę Kuba odrywa mnie od pisania, bo chciałby się ze mną bawić, a ja siedzę z nosem w monitorze:sorry2::zawstydzona/y: Wyrodna matka!

Qurcze, dzień się zrobił jakiś taki krótki i nie chodzi bynajmniej o to, że szybko robi się ciemno:no:. W pracy mam tyle pracy, że nie starcza mi 8 godzin, żeby się ze wszystkim wyrobić, ledwo miesiąc w robocie a już szuflada pełna zaległości. Atmosfera w pracy różna, czasem jest milej a czasem nie fajnie. Czuję się jak taka marionetka szarpana w dwie różne strony - a to przez szefową w jedną stronę, a to przez resztę zespołu w drugą... Nie wiem już jak mam się zachować, żeby i wilk był syty i owca cała. Ale jak coś, to i jedna i druga strona jadą po mnie jak na ruskim ośle... Normalnie mobbing psychiczny...
Wracam do domu padnięta a tutaj jeszcze cały młyn do obrobienia. Wierzcie mi, o godzinie 20:00 jestem wypompowana na maksa. Może to jesienne przesilenie... A może po prostu nigdy nie będę drugim Tygryskiem...
Dzieci też dają do wiwatu. Tymek z rana, a Kuba wieczorem, jakby się umówili. Od zmiany czasu Tymek budzi się regularnie o 4:30, a najgorsze jest to, że nie da się położyć spać w okolicach 7:00 tak jak to robił wcześniej, tylko zasypia dopiero u mojej mamy po II śniadaniu. A rano jest niewyspany, marudny, nie wie czego chce, ciągle tylko "mamamamama" - nawet 5 minut nie da przed kompem posiedzieć. Wieczorem z kolei, jak już młodszy zaśnie, to starszy zaczyna dawać po garach, bo też już jest zmęczony. Nawet przed chwilą musiałam przerwać pisanie, żeby iść go umyć i przebrać w piżamkę. Za jęczenie i marudztwo nakrzyczałam na niego - efekt taki, że stwierdził, iż dzisiaj idzie spać z tatą, a mamy nie lubi. Tyle dobrego, że mam szansę tym razem skończyć posta.

A tak poza tym to od dwóch dni leje bez przerwy, chłopaki poprzeziębiane, kaszlą, smarkają itd. Tymek dostał wczoraj jakiś krostek na nogach, brzuchu i rękach, jakby coś go pogryzło i zastanawiam się co to może być. Może kot rodziców ma pchły i to one urządziły sobie przegryzkę na moim dziecku?:baffled::dry: Jak nie zejdą do jutra to w piątek pójdę pokazać małego pediatrze. I tak chyba powinnam - bo pokasłuje i katar ma taki typowo bakteryjny. A Kubie taki mokry kaszel od 2 tygodni się utrzymuje.

Eh, wyżaliłam się i trochę mi lepiej.

Z przyjemnych spraw - dziś dostałam pierwszą wypłatę od powrotu do pracy:tak::-D Ani złotówki więcej nie dali ale i tak cieszy. I już zaszalałam za 100 pln w Rossmanie, bo tyle rzeczy mi się pokończyło na raz...

Ok, kończę na razie, idę poczytać resztę wątków, a potem może jeszcze wrócę.
 
reklama
witajcie jestem nie oddzywalam sie ale podczywalam czasu jakos nie mam ostatni tydzien luzu
w koncu podpisalismy umowe ze spoldzielnia
1.12 sie przeprowadzanym miesiac ten remontujemy
sypialnia ktora wypatrzylismy odpada wejdzie ale za malo miejsca bedzie szukamy czegos innego
opiekunka w tym tygodniu do nas przechodzi popoludniami jest fajna z hanifka sie polubily nauczyla juz ja paru rzeczy w piatek na 3 godzinny ja bierze pierwszy raz na spacer
ok teraz uciekam na na wspolnej bede wieczorem
glosy oczywiscie oddane
 
Witaj Atru.
Mały dziś wlazł na cztreoszufladową komodę i razem z nia poleciał na podłogę. Na szczęście nic mu się nie stało miał całe ciałko pod nią tylko głowa poza nią.

Ja dzis miałam dosyć, dzieciaki dały popalić, mimo, że J jest w domu.
Maja jakby szaleju sie najadla a mały papuguje po niej. Pełno płaczu, śmiechu, krzyku..... głowę mam jak słonica. Jak on płacze i sie tuli to ona też w ryk bo akurat w tym momencie nie może się do mnie przytulic i tak w kółko, to on, to ona, ach szkoda gadania.:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

Róznica między mną a moim starszym bratem to 2 lata i 8 mcy. Dogadywalismy sie w liceum, a póxniej po wojsku znlaazł sobie "żone" (i to dzieki mnie) i kontakt jest słaby. A teraz zachodzi jak tylko czegos chce abo widzimy się na świętai uroczystości okolicznościowe u rodziców.
 
Ostatnia edycja:
Aneczko, wczoraj jak pisałaś o tej przegranej aukcji akurat byłam na allegro i znalazłam podobne ubranko i też tanio i aukcja też już była bliska końcowi, ale Ciebie już nie było na BB, a chciałam Ci linka puścić:-(
Ja właśnie licytuję 2 sweterki, ciekawe czy wygram;-)
i co wygralaś te sweterki? pochwal się jakie:tak:

Agulka dobrze że tacie nic się nie stalo no i że Adaś caly :-)
A z tym placzem u dzieci to jest identycznie:wściekła/y:
Cariorca, Hurdzia super że wypad wam się udal a może macie jakieś zdjęcia:sorry2:
 
Witam się z wieczora!
Dzień mi zleciał jak szalony ale nie na przyjemnościach. Okazało się że z małą wcale nie jest lepiej jak ją w ciągu dnia kładłam spać to tak zaczęła kaszleć że zwymiotowała flegmą przeraziłam się okrutnie:szok: jak zasnęła zmierzyłam jej gorączke i miała stan podgorączkowy z nosa oczywiście nadal cieknie. Zadzwoniłam do naszej Pani doktor i powiedziała żebym przyjechała to mnie weźmie bez kolejki. Na szczęście okazało się że wszędzie czyściutko dała nam tylko syropek a temperatura też już znikła. Także wesoło dziś było:no: Popołudniu mała jakbyodżyła i dopracowała do perfekcji wspinanie się na fotele, kanapy itp a że schodzić nie umie to musiałam za nią biegać cały czas koszmar:wściekła/y: ale za to na wieczór w trakcie zabawy zaczęłam jej grzebać po buziolku i co się okazało ślepa matka nie zauważyła a tu dwie czwórki na górze i jedna na dole wylazły:-)Muszę suwaczek zaktualizować:tak:
Agulka w tym dzisiejszym zamieszniu czasu mi zabrakło żeby nawet zainstalować ten programik ale obiecuję poprawę i może jutro będzie lepiej. Cieszę się że z Twoim tatą ok i z Adasiem również z niego to chyba kaskader wyrośnie:-D
Atru witaj!Fajnie że się odezwałaś bo smutno mi było bez Ciebie!Wogóle to wielki szacun po tym co tu napisałaś że wogóle znajdujesz czas żeby podczytywać forum. No i życzę zdrówka dla chłopaków!
Oczywiście wszystkie głosiki dzisiaj oddane!
 
Agulka jak czytalam o twoim tacie to mi dech zaparlo.Dobrze ze jemu nic sie nie stalo,samochod tam olal to tylko woz.
A Twoj synek naogladal sie Piotrusia Pana???:-):-):-):-):-)I zachcialo mu sie latac:-)Biedaczek musial sie niezle wystraszyc.
Atruviell witaj.

Malej zrobilam syropek z czosnku i mam nadziejej ze nie preobrazi si to w cos gorszego bo za poltorej tygodnia mamy szczepienie i mam nadzieje ze do tego czasu bedzie ok.

Ja sie zegnam i odezwe sie jutro.

Przypominam o oddawaniu glosika na Naomi!!!!!!!!:-):-)

 
Artu no to widze ze w pracy jestes miedzy mlotem a kowadlem, ale to zazwyczaj zdaza sie ludziom, ktorych kierownik docenia a pracownicy lubia i na tym etapie powstaje tzw styk bo z czasem reszta zespolu zauwazajac ta sytuacje czuje sie zagrozona...skad ja to znam...ale tak jak mowisz trzeba jakos wybrnac z tej sytuacji chociaz to troche glupie tak lawirowac bez przerwy w koncu to dorosli ludzie powinni zrozumiec a nie bawic sie w jakas rebelie:-D Zycze sily przede wszystkim :*

Agulka tak to jest z malymi alpinistami, Nel molestuje w ten sposob rowerek kaczora, staje na siodelku...

majandra..siedzialam wczoraj jeszcze i czailam aukcje, masz moze link z tej ktora chcialas mi wyslac, no chyba ze cos przeoczylam bo sprawdzilam wszystkie 'kozuszki' w rozmiarach od 74-86:-D Jak tam sweterki??
 
Cześć Atru, fajnie że się odezwałaś. Powodzenia w pracy duuużo Ci życzę.

Agulka, dobrze że tacie nic się nie stało.

Łażę cały dzień po necie i znalazłam to: ZUS zapłaci nam za źle naliczone zasiłki - Dąbrowa Górnicza
może komuś się przyda, ja jutro dzwonię do firmy się dopytać co i jak.

Między mną a siostrą są 4lata różnicy i to zawsze była duża bariera. Ja ją uważałam za "dzieciaka", a ona miała kompleksy. Dopiero powoli teraz, jak ona już też skończyła studia i pracuje (czyli nam się etapy w życiu zrównały) się jakoś dogadujemy. Ale w naszym przypadku to spora różnca charakterów.

Naomi, zdrowiej szybko. Nie chcę słyszeć o żadnych chorobach!!!
 
Agulka - no to ładnie, ciekawe jak ten twój mały akrobata to zrobił:szok::szok::szok: Dobrze, że nic się nie stało. Moje młodsze pachole włazi na na taki rowerek-jeździk albo na krzesełko to z oparciem z Ikei i się próbuje bujać. Normalnie zgroza! Co do dzieci to rozumiem cię, kochana, rozumiem doskonale. Czasem człowiek ma ochotę wyjść z siebie i stanąć obok. A twój tata:szok::szok::szok: Jak dobrze, że nic mu się nie stało!

Anetasa - dziękuję Ci - i za miłe słowa i za życzenia zdrówka dla moich potwornickich;-) Wzajemnie:tak:

Naomi - witaj, witaj:tak: Jak tam brzucholec? Nie doskwiera zanadto? No i trzymam kciuki za pierworodną córę, żeby się wykurowała jak najszybciej.

Aneczka - widzisz, tak to jest. Dzisiaj trochę pogadałam sobie szczerze (mam nadzieję) z moimi koleżankami i wyjaśniłam parę spraw. Może to coś zmieni.

Doti - nie dziękuję, żeby nie zapeszyć;-):-D:-D:-D

Ok, idę spać, bo rano się nie dobudzę. Trzymcie się laseczki i mam nadzieję - do jutra!
 
reklama
Dzień dobry rano :-) Ależ mi się miło zaczął dzień. Mały się obudził o 6, ale dałam mu mleko, wsadziałam do łóżeczka i sobie tam cichutko siedział z zabawkami :szok::tak: aż do niego przyszłam o 8! No i w końcu sobie pospałam :-)
U nas tak strasznie wieje że raczej na spacer nie wyjdę, nie ma szans, a szkoda - tak pięknie świeci słońce...
Nawet okna nie otworzę bo mi go wyrwie. Aż strach pomyśleć co będzie u Luandzi która dopiero na wydmuchowisku mieszka!

Miłego dnia życzę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry