Ja melduję, że jeszcze żyję;-)

Ale tak potwornie boli mnie dzisiaj brzuch, że nie wiele uda mi się pewnie napisać


Tak po krótce: mój wcześniak ciągle na 97 centylu (waga, wzrost i głowa) więc za każdym razem jak idę do lekarza to wielkie zdziwienie jaki on duuuuży

:-) Zdrowie odpukać też dopisuje, choć teraz załapał jakieś katarzysko i nie możemy go wygnac precz póki co...ale przedłuża się bo coś czuję że ząbki kolejne idą...
Ja niestety jeszcze do stycznia sama więc w ciągu dnia nie wiem w co ręce włożyć, a wieczorami padam wyczerpana jak króliczek bez baterii duracell. Do tego nieostrożne babsko rozbiło mi samochód więc załatwianie bieżących spraw to dla mnie dwa razy więcej kombinowania, nie wspominając o pożeraczu czasu jakim jest załatwianie spraw odszkodowania i naprawy

Do tego jeszcze zachciało mi się studiów... przez
Cariocę oczywiście;-):-) I to tak w skrócie tyle
Pozdrawiam Was serdecznie Babonki te "stare" wyjadaczki jak również nowe, tzn dokładniej te których nie miałam przyjemności poznać:-)
Hruda- miło było Cię poznać

Szkoda tylko, że tak w pośpiechu, ale mam nadzieję na kolejny wspólny wypad do Edzia. Póki co u nas katar więc na razie musimy zbastować.