oj z ta moja Jasia, to urwanie kapelusza...
w sumie to ona jest zlozony przypadek i nie wiedza lekazre co naprawde jej jest, bo wszsytko moze miec wplyw na wszystko.
podczas bronchoskopii pobrano wycinek do badania, no i podobniez nie ma raka -uuuuffff! (tylko skad to ciemne pole na RTG?)
ale za to podejrzewja wezly chlonne w klatce piersiowej(nie wiedizalam, ze takowe sa ) i to one powoduja to puchniecie.
Jutro wypisuja mame z tego oddzialu i zaklepuja miescje na innym, zeby robic biopsje wezlow i jeszcze jakies inne badania pod tym katem.
kurcze, juz ie wiem , co lepsze, czy te pluca, czy wezly...
a w ooggle, to zlapalam dola, bo wczesniej Tomek dzwonil, ze mame wypisuja, a klepia jej miescje na chirurgii na operacje w plucu. ale teraz byla u niej siotra i rozmawiala z lekarzem, no i wie to, co wam napisalam. jutro bedzie rozmawiala ejszcze z ordynatorem i bedzie wiecej wiadomo
zle mi, bo ja tak daleko od nich ejstem, nie mam mozliwosci jezdzic w odwiedziny na 2godz 80km w jedna strone, tym bardziej, ze niunka jest. Ala pracuje an 1.5etatu i jest zmeczona, a w dodatku tam ciagle sie stresuje tym szpitalem. chcialabym jej pomoc, ale nie moge...