reklama

Wrześniówkowe mamy

a ja moje drogie, wybralam sie na zakupy (internetowe) i jak narazie jestem bardzo zadowolona, zobaczymy co bedzie jak towar przyjdzie :-D
Kupilam sobie kilka rzeczy, bo pogodzilam sie z faktem ze mam spore te moje cztery litery, a mam dosc chodzenia w tym samym non stop. malo tego w przyszlym tygodniu pojde do fryzjera!
Chcialabym zejsc na wiosne do rozmiaru 42, wtedy moge sobie w kazdym sklepie cos kupic, a teraz (44) to nawet nie mam co wchodzic do najpopularniejszych marek.

Malgorzatko spora ta Twoja panna, mozemy poswatac ze Stachem, bo ma juz 72 cm :-) Ale Stas mial 56 jak sie urodzil, naprawde pieknie Ci dziewczyna rosnie.
Asia - u mnie tez fajnie mierza, ostatnio Stachowi zmalal obwod glowki:confused:
 
reklama
Ale nam rosną te bobasy.. Patrze na zdjiecia Stasia po urodzeniu i powiem Wam że nosi mnie na drugie dziecko... Jakby tylko los poszedl tak jak planuje to to od wrzesnia staranka. Kiedy chcecie miec nastepne dzieciaczki czy na wrzesniowym bobasie koniec prokreacji?

Dzisiaj se wymacałam ze mam jeszcze jeden szew, troche sie wystraszylam, ale zadzwonilam na poloznictwo i mi powiedzieli ze mial prawo jeszcze sie nie rozpuscic.
Póki co przeprowadzamy sie w sobote na nowe śmieci. Ide poki co powiesi pranie tego dziecka co juz w lozeczku sobie wzdycha.
 
Witajcie, kobitki.

Czy macie coś takiego z waszymi maluchami, że po godzinie, półtorej aktywności zaczynają robić się zmęczone, wydają się senne ale nie mogą zasnąć? Mój Tymo ma tak prawie przed każdym spaniem. Od jakiegoś czasu nie zasypia zaraz po jedzonku ale "szaleje" przez następne kilkadziesiąt minut aż się zmęczy. Wtedy zaczyna płakać, zachowuje się dziwnie, jakby bardzo chciał ale nie mógł zasnąć. Wygina się, krzyczy, wypluwa smoczek, wtula w pieluszkę, na sekundę przyśnie, a potem znowu wybudza się z płaczem. Trwa to czasem pół godziny i dłużej, tak, że do następnego jedzonka zostaje mu czasem niespełna godzina spania (a budzi się z zegarkiem w ręku po trzech godzinach od ostatniego jedzenia). A jak już zaśnie to też łatwo się wybudza. W sumie tylko na spacerze zasypia bez problemu i śpi długo.Qurcze, martwi mnie to zachowanie, myślicie, że to jakiś etap rozwoju? Coś w stylu "jestem bardzo zmęczony ale dzień jest zbyt krótki, żeby go przesypiać?" A może ma to związek z napięciem mięśniowym?

Mala-gorzatka - Tymek ma naczyniaka płaskiego na karczku. Na początku myślałam, że to otarcie od metki na ubranku ale kiedy nie schodziło zapytałam pediatrę i od razu stwierdziła,że to naczyniak i że powinien zniknąć maksymalnie do 5-go roku życia, a najczęściej schodzą do końca 2 roku. Naczyniak Tymka wygląda jak ornament, zauważyłam, że robi się coraz bledszy.

Co do ślinienia, to Tymo ślini się umiarkowanie. Nie widzę też innych oznak ząbkowania. Jeśli jest to dziedziczne, to raczej przed 6 m-cem nie mam się co zębisk u małego spodziewać. Kuba strasznie ślinił się od połowy trzeciego miesiąca a pierwszy ząbek pojawił się dokładnie w dniu ukończenia 6 m-cy.

Majandra - u mnie jakiś czas sytuacja była bardziej znormalizowana, ale odkąd Tymo zaczął miewać wyżej opisane "ataki histerii" przed zasypianiem to wszystko stanęło na głowie. I tak:
8:00 - pobudka + mleczko(130 ml)
8:15-9:30- ok.1,5-godzinny etap aktywności - jak Tymo ma dobry humor to poleży w łóżeczku i bawi się karuzelką albo zabawkami na stojaczku
9:30-10:00 -zaczyna być zmęczony - nie może zasnąć- płacz, noszenie na rękach, wydziwianie i kombinowanie co jest nie tak, w międzyczasie podanie herbatki, bo może mu się pić chce albo nie dojadł;
10:00 - po ciężkich bojach mały zasypia i budzi się na kilkanaście minut przed kolejnym jedzeniem;
11:00 - mleczko (130ml);
11:30-13:00 - spacer przespany w całości, czasem Tymo śpi jeszcze sporo czasu po powrocie z dworu, nie wyciągam go wtedy z wózka, tylko odkrywam i rozpinam wszystko co się da.
14:00 - mleczko (130 ml)
14:00-16:00 - kolejny okres aktywności czasem trwający nawet do kolejnego karmienia;
16:00-17:00 - drzemka
17:00 - mleczko (130 ml)
17:00-19:30 - aktywność (no chyba, że mam szczęście to trafi się jakaś piętnastominutowa, półgodzinna drzemka)
19:30 - kąpiel
20:00 - mleczko (130 ml)
20:00-20:30 - histeria przed spaniem;
20:30-4:30/5:00 - nocny sen, czasem spokojny, choć od ok. 1:00-2:00 mały co jakiś czas się wybudza, kręci się, wypluwa smoka i pomiaukuje ale generalnie bez jedzenia.
4:30/5:00 - mleczko (130 ml+ wit. D3)
4:30/5:00-5:30 - czasem nawet 1,5godziny zajmuje mi przekonanie małego, że na zabawę jest jeszcze za wcześnie. Jak mam szczęście to sobie pogada kilkadziesiąt minut i potem zasypia w miarę bezproblemowo nie licząc tego, że ze dwadzieścia razy wstanę do niego,żeby dać mu smoczek, tylko po to, by usłyszeć jak go wypluwa akurat w chwili gdy wsunę się z powrotem pod kołdrę.

Jeżeli piąty posiłek Tymka wypadnie ok. 18:00 a małemu uda się zasnąć to już raczej wiem, że nie zbudzi się do rana (tj. 4-5 nad ranem). I wtedy 6 mleko odpada. Tak dzieje się coraz częściej, choć wszystko zależy od tego, jak długo uda się mu pospać w ciągu dnia.
 
Czy macie coś takiego z waszymi maluchami, że po godzinie, półtorej aktywności zaczynają robić się zmęczone, wydają się senne ale nie mogą zasnąć? Mój Tymo ma tak prawie przed każdym spaniem. Od jakiegoś czasu nie zasypia zaraz po jedzonku ale "szaleje" przez następne kilkadziesiąt minut aż się zmęczy. Wtedy zaczyna płakać, zachowuje się dziwnie, jakby bardzo chciał ale nie mógł zasnąć. Wygina się, krzyczy, wypluwa smoczek, wtula w pieluszkę, na sekundę przyśnie, a potem znowu wybudza się z płaczem. Trwa to czasem pół godziny i dłużej, tak, że do następnego jedzonka zostaje mu czasem niespełna godzina spania (a budzi się z zegarkiem w ręku po trzech godzinach od ostatniego jedzenia). A jak już zaśnie to też łatwo się wybudza. W sumie tylko na spacerze zasypia bez problemu i śpi długo.Qurcze, martwi mnie to zachowanie, myślicie, że to jakiś etap rozwoju? Coś w stylu "jestem bardzo zmęczony ale dzień jest zbyt krótki, żeby go przesypiać?" A może ma to związek z napięciem mięśniowym?

U nas jest identycznie, z tym,ze ja juz zaczynam w pore wylapywac kiedy Macius powinien isc spac i na ogol udaje mi sie go ululac.
 
Ja powinnam cos zrobic z tym dziennym schematem Maciusia. On za czesto je (za duzo tez,ale tu trudniej zadzialac). Tylko,ze chcac utrzymac laktacje powinnam przystawiac go czesto. I jestem w kropce.:-(
 
Atruviell-u nas jest podobnie, najgorzej popołudniu, bo do południa to zdarzają się takie cuda, jak dzisiaj,że Mały poleży w łóżeczku, popatrzy się na swoje rybki-karuzelkę, dam mu smoka i za jakiś czas patrzę, a on usypia :-). Ale to niestety nie za często sie zdarza. Raczej marudzi, zwłaszcza właśnie popołudniu, usypiam go wożąc na leżaczku, a on sie co 10 minut budzi i znowu go wożę...W końcu zasypia na dłużej,ale wogóle ostatnio coś w ciągu dnia nie śpi za długo, przeciętnie trzy drzemki, na spacerze godzinę lub dłużej, zależy ile jesteśmy, a w domu po 45 minut góra..
 
Atruviell! Łukasz też tak ma - musze pilnować zeby go wyciszyć i położyć o odpowiedniej porze a nie jak już jest straaaasznie zmęczony (po 1,5-2 h od pobudki) bo ciężko mu zasnąć i krzyczy straszliwie.
 
hejka nocą, majandra ty się nie obawiaj że Maciej je za dużo bo skąd to wiesz w cycach nie ma przeciż miarki, hihih a przydałaby się....
ja swoją pannicę jak już widzę że leżaczek czy leżenie na kanapie i zabawianie się grzechotkami ją denerwuje to o ile jest najedzona ( a jak nie to karmionko najpier cyc a jak mała ssie naprzemian przez 10 minut obie piersi i szarpie to podaje jej 100 mleczka) odkładam ją do łóżeczka dajepieluszkę i zostawiam, zazwyczaj zasypia po 5 minutach sama czasem nie ale wtedy to raczej problem z brzuszkiem.
co do kolejnej dzidzi to ja wolałabym już nie, ale to tylko ze względu na moje 2 cc i fakt że po każdej ciązy pomimo że wtej nie przytyłam za wiele ale jednak po każdej coś mi zostaje i moje ciało juz nie jest takie elastyczne i nie chce wrócić do poprzednie formy, ale B jest przekonany że mając swój dom z ogrodem i 5 pokoi warto mieć jeszcze jedno dziecko za jakieś 3-4 latka, pożyjemy zobaczymy, a może to będzie zwykła wpadka w które nie wierze
Carioca widzę że masz podobny cel do mojego spaść do rozmiaru 42 a pomyśleć że dla niektórych znas to jest tragedia nosić ten rozmiar, eh
Klavell wszędzie dobrze, ale we własny domku czy mieszkanku najlepiej, fajnie że masz zapasy dla małej, ja tez lubię mieć zapas jedzonka dla małej czy Szyma żeby nie łazić po jedną czy 2 zeczy do sklepu i to chomikowanie nie raz uratowało nas przed głodem jak nagle wyskoczyła jakaś choroba Szymka i ostatnią kase wydawaliśmy na leki bo zamrażarka i spiżarnia była pełna
Carioca wcale nie jestem taka zoorganizowana jakby się wydawało poporstu umiem improwizować i presja czasu działa na mnie pozytywnie im mniej go mam tym lepiej go wykoorzystuje i szanuje każda minutę
 
reklama
Mam podobne histerie przed zasypianiem :wściekła/y: strasznie tego nie lubie bo nie odpowiada jej NIC. Wygina sie, wrecz sie dyma jak paw, jest wsciekla i jakkolwiek bym chciala ja uspic...NIE DA RADY.

Ale chyba problem tkwi w tym zeby wychwycic moment kiedy dziecko "zaczyna byc zmeczone" ale ja jakos nie moge...gdyz ona sie bawi bawi, naraz zaczyna trzec oczka i jest juz za pozno ! zaczyna sie istny cyrk.

Mielismy taki okres- ale trwal zaledwie kilka dni, ze gdy tak chciala zasnac a jednoczesnie walczyla ze snem - wystaczylo pare razy zrobic takie energiczne lulanie na rekach my to nazywalismy tornado :-D Teraz jej juz to nie odpowiada.

Teraz po nieudanych probach usypiania na rekach w roznych pozycjach, gdy wyczerpie mi sie repertuar , poprostu ja klade na lozku, klade sie kolo niej i cicho ogladam Tv , ale poloze kolo niej moja glowe...ona mnie oglada...i tak sie wycisza, wycisza....mruczy jak KOT i zasypia.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry