Tak naprawde to takie problemy przechodzi wiekszosc mezczyzn na roznych etapach swojego zycia, i w roznym wieku. Tylko rzadko sie do tego przyznaja!
Ja odradzalabym leki na wlasna reke. Nawet te ziolowe. Nie wiadomo w czym tkwi problem. Jesli juz przelamie sie i zacznie brac cos co nie pomoze na jego problem, to moze to tylko poglebic frustracje i pogorszyc sytuacje. Osobiscie uwazam, ze powinien zglosic sie po porade do seksuologa. On napewno wybierze wlasciwa terapie, ktora poskutkuje.
Jesli nawet uda wam sie lekami na wlasna reke cos wskorac to tez nie jest powiedziane, ze to dobrze. Moze byc to sztuczne stymulowanie a nie wyleczenie problemu. W rezultacie problem bedzie sie poglebial a sztuczne stymulowanie bedzie mialo coraz slabszy efekt.
Nie wiem jak jest miedzy wami, ale radzilabym Tobie nie podchodzic do tego jak do problemu. On to szybko wyczuje i jeszcze bardziej go to doluje i blokuje. On nie chce rozmawiac - pewnie! To nie takie proste jesli Ty robisz z tego problem. Trudno cos doradzic, ale przede wszystkim niech temat lozka zniknie z planu dnia codzienego. Im mniejsza bedzie presja na niego - tym lepiej. Aby go troche wyluzowac sprobuj moze postepowac tak, aby wygladalo, ze to ty nie masz glowy do sexu. Co ci zalezy! Dla dobra sprawy wez wine na siebie. Ale zeby nie bylo, ze on Ciebie juz nie rusza - draznij sie z nim w ciagu dnia, kiedy jakiekolwiek zblizenie jest niemozliwe - to komfortowa dla niego sytuacja. Bedzie wiedzial, ze nie jest Ci obojetny, ale juz wieczorem mozesz byc bardzo zmeczona.
Ja jestem zwolennikiem humoru dla rozladowania napiecia. Oczywiscie nie z kazdym tak mozna. Ale czasem warto sprobowac. Obudzic w sobie niesforne dziecko, ktore skacze po lozku, powyglupiac sie, poszalec, a potem......tylko poprzytulac. Niech on wie, ze nie sex jest dla ciebie najwazniejszy a poprostu bliskosc i fajnie spedzone chwile.
Jesli chcesz go koniecznie namowic na rozmowe o jego niedyspozycji to moze odwroc kota ogonem. Zacznij, ze Ty widzisz, ze chyba sie starzejesz (oczywiscie jako pretekst do rozmowy!!!) bo nie zawsze juz masz taka ochoe na sex. Czasem rwiesz sie do niego jak kiedys, ale i bywaja dni,kiedy Ciebie nie rusza. Ze to chyba juz starosc

))) I czlowiek zmeczony czesciej, i rozleniwiony...."Nie uwazasz?" - i wtedy zobaczyc co odpowie. Jesli nie bedzie dalej chcial rozmawiac - lepiej darowac sobie dalsze proby! To mu bardziej da do myslenia i utwierdzi w przekonaniu, ze naprawde mialas siebie na mysli, niz jesli bedziesz drazyc i ciagnac za jezyk. Wtedy bedzie to zbyt grubymi nicmi szyte!
Jesli odpuszczenie i wyluzowanie na jakis czas nie przyniesie rezultatow wtedy naprawde doradzalabym lekarza. Takie zaburzenia moga byc tez symptomem roznych chorob.
Namowienie na pojscie na wizyte nie moze byc tez takim nastraszeniem. Raczej: " Choc pogadamy z lekarzem i miejmy to szybko z glowy! Co bedziemy czas marnowac...." rzucone ot tak, od niechcenia. I z humorem lub beztroska. Powazna rozmowa, ktora ma do tego naklonic moze jeszcze bardziej przestraszyc!
Powodzenia