reklama

Wszystko o karmieniu piersia

Temat na forum 'Dzieci urodzone w czerwcu 2009' rozpoczęty przez Kasia Irlandka, 13 Czerwiec 2009.

  1. Kasia Irlandka

    Kasia Irlandka 10/2006 06/2009 :)

    Dziewczynki - zakladam nowy watek dla cycowych mam. I to prosze pisac o wszystkim co dotyczy cycowania - czyli - upadki, wzloty, nawaly pokarmu, a takze diety - i moze propozycje ciekawych dan dla karmiacych...itd.itd.
     
  2. Meva

    Meva Czerwcowa mama 2009

    To ja zacznę.
    Karmienie piersią nie jest wcale takie piękne jak się wydaje. Brak mleka, za dużo mleka, nabrzmiałe piersi, poranione brodawki, zapalenie piersi, boli kiedy karmisz, boli kiedy dziecko ci majtnie rączką po przepełnionym cycu, mleko cieknie kiedy nie powinno i jeszcze zjesz coś nie tak i boli brzuszek, i płacz...
    Tak to na razie odbieram.
    A jednak gdy z powodu zbyt poranionego sutka i zapalenia przyszło mi cyca po raz pierwszy zastąpić butlą, poryczałam się jak głupia, myśląc "co za zdrada, ja tak nie chcę". Aby mi się szybko zagoiło.
     
  3. reklama
  4. Ewunia22

    Ewunia22 VI 2008 VI 2009

    Dieta powinna być urozmaicona nie należy eliminować dużej liczby składników
    4-5 posiłków dziennie + ewentualnie jeden w nocy
    Powinny przeważać potrawy lekkostrawne - gotowane w wodzie, na parze, pieczone ale również i smażone! (w przypadku gdy jemy jakiś ciężko strawny posiłek radzono zwrócić uwagę na pozostałe posiłki żeby były możliwie lekkostrawne)
    powinno się unikać pojadania pomiędzy posiłkami rzeczy typu deser z kremem
    unikać w nadmiarze tłustego mięsa, tłustych wędlin zawiesistych sosów
    unikać kapustnych i cebuli (nic o brokułach czy kalafiorach nie wspominali)
    należy jeść ryż, kaszę makarony, pieczywo ciemne i jasne (czyli wychodzi na to że wszystko)
    świeże owoce i warzywa, zimą również mrożone... unikanie kupnych suszonych warzyw i owoców jeśli już to domowy susz (unikniemy konserwantów)
    należy spożywać małe ilości soli natomiast zarówno łagodne jak i zdecydowane (patrz ostre) potrawy są ok.
    mleko i jego przetwory ograniczyć do 1l (1kg) dziennie a co również ważnie nie zmuszać się do picia mleka jeśli go nie lubimy!
    nie jemy żywności nieświeżej i niskiej jakości, unikamy konserwantów i sztucznych barwników
    nie służą również mocno kwaśne i niedojrzałe owoce
    Jeśli chodzi o napoje powinno się pić wodę niegazowaną, soki (do 1 litra dziennie) słabą herbatę... jeśli mamy ochotę to napój gazowany też nie zaszkodzi a unikać powinniśmy mocnej czarnej herbaty, alkoholu i kawy... Z tego co wiem pić należy duuuużo tak min. 2l...
    przy kawie było powiedziane jedno - jeśli ją wypijemy to mamy pamiętać, że do pokarmu przeniknie po paru godzinach więc dziecko ją "zje" parę godzin później niż my a będzie po niej pobudzone...

    No i była prośba żeby miętę i rumianek traktować jak lekarstwa bo nie są to takie zwyczajne zioła...

    Takie wskazówki podaje jeden z portali internetowych, może któraś skorzysta?.....
     
  5. annya

    annya Początkująca(y)

    Super Kasiu, że założyłaś ten wątek! :tak:Ja już mam 100 tysięcy pytań i problemów :crazy:
    Po porodzie dali mi dziecko do karmienia i było spoko. Na drugi dzień też ok. Dzidzia jadła często, dużo spała , wszystko super. No i na 3 dzień - kryzys!Mleka jak na lekarstwo, mała cały dzień rozdrażniona, płacze, nie najada się, masakra! Miałam wrażenie, że głodzę własne dziecko:szok: Położna stwierdziła , że to się zdarza, że to tzw. kryzys laktacyjny, że to wszystko w mózgu się dzieje, bo on musi się od nowa nastawić, że to minie. Ryczeć mi się chciało, nocka przesrana. Kazano mi przystawiać małą tak często jak się da, dużo pić i broń boże nie dokarmiać!:no:
    I faktycznie na następny dzień było jakby ciut lepiej, mała jadła dłużej, choć wciąż miałam wrażenie, że moje cycki są puste. A jeszcze położna na wizycie domowej powiedziała, że
    mała za mało przybrała.
    Dopiero wczoraj była wyraźna poprawa, mleko leciało jak przycisnęłam, a Niunia już tak się nie męczyła przy jedzeniu. Całą ostatnią noc grzecznie przespała, za to ja się obudziłam z cyckami jak balony i wyglądem rasowej mleczarni :-) No i teraz mam pytanko. Położna powiedziała, żeby karmić raz jedną raz drugą piersią , do końca. Tylko skąd ja mam wiedzieć kiedy koniec.Po karmieniu moje piersi są nadal nabrzmiałe i bolesne, choć mała je np. przez godzinę. ( podobno powinno się karmić ok godziny na jedną pierś). A często Niunia je tylko np 15 minut i co wtedy?
    Boję się żeby nie złapać jakiegoś zapalenia czy coś.
    No i trochę się obawiam tego ciągłego spania Hani. Ona się nie budzi nawet na jedzenie teraz. Muszę ją dobudzać ( co uwierzcie mi - nie jest proste), a ona dostaje cyca , possie parę minut i zasypia. I jedzenie wygląda tak, że 5 sekund ssania, 5 sekund budzenia i tak przez np. pól godziny, aż zaśnie na amen. Czy wasze dzidzie też tak dużo śpią i czy któraś z was ma też problemy z ilością jedzenia?

     
  6. Ewunia22

    Ewunia22 VI 2008 VI 2009

    Annya, hmm jak karmiłam Juleczkę, to czułam, jak kończyło mi się mleko bo trochę mnie to bolało i Julinka odskakiwała od piersi i przeważnie chciała drugą. A potem, jak się to uregulowało, to wystarczała jej jedna pierś... to z drugiej mleko ściągałam laktatorem, aby mogła zjeść jakby się ewentualnie przebudziła. A spała mi 3-4 h w dzień i 4 do 6 h w nocy, nie budziłam jej na karmienie, tylko karrmiłam na żądanie, krzyk, najpierw pielucha, potem cycor i grało :-)
     
  7. Carmi

    Carmi Czerwcowa mama 2009

    ja sie w szpitalu 3 razy pytalam o diete, az pielegniarka miala mnie dosyc, i zapewniala, ze jedyne czego mi tykac nie wolno to alkohol, papierosy i narkotyki :-D
    jednak oczywiscie wszystko z umiarem ;-)
     
  8. KluseczkaS

    KluseczkaS Czerwcowa mama 2009

    Annya- ja tak mialam na poczatku w szpitalu tylko. Uwierz mi chcialabym zeby mala spala tak ja k wtedy chociaz tez ja musialam budzic na karmienie co 3 godz - polozne powiedzialy ze takie spanie jest czasem wina temp i przegrzania kiedy dzidzi za dobrze i zeby sprobowac ja rozbierac troche do karmienia. Co do tego karmienia przez godzine to totalna bzdura- kazde dziecko potrzebuje innej ilosci pokarmu a moja na poczatku ssala tylko przez 5 min i odlatywala. Tak okolo pol godziny to chyba norma, mala sie przestawi no ale na razie musisz ja dobudzac co 3 godz i karmic. NO i ciesz sie wyspanymi nocmi;-)

    CO do pokarmu to Ewunia wielkie dzieki. Tutaj tez twierdza ze wszystko mozna i ja tak jem a potem moja niunia tak sie zwija przy robieniu kupki ze mi jej strasznie szkoda.
     
  9. anwisniewska

    anwisniewska Aktywna w BB

    ja swoją pierwszą córkę karmiłam do roku i do czterech miesięcy nie dokarmiałam wogóle. I na początku też było tak, że praktycznie cały czas była przy cycu. Później musiałam wrócić do pracy i wtedy dostawała jedną butlę kiedy mnie nie było. Nie zaburzyło to jednak laktacji i muszę powiedzieć, że po wszystkich nawałach mlecznych, uszkodzeniach brodawek, karmienie stało się przyjemnością:tak:. Trzeba trochę przecierpieć i będzie dobrze. Gdy miałam problemy z brodawkami, karmiłam jedną piersią, drugą goiłam i odciągałam z niej pokarm. Poza tym uważam, że nakładki nie są najlepszym rozwiązaniem, bo stymulacja piersi zwiększa laktację, a przez nakładki stymulacja jest ograniczona. Moim zdaniem każda kobieta jest w stanie wykarmić swoje dziecko.
     
    Ostatnia edycja: 14 Czerwiec 2009
  10. reklama
  11. KluseczkaS

    KluseczkaS Czerwcowa mama 2009

    Ja jeszcze mam oytanko o odbijaniu. Staram sie niunie na kolanku sadzac ale czesto mi zasypia i jak to robie to sie budzi i znowu do cyca i od nowa Polska Ludowz. To samo jest z kupka jak zrobi i ja zaczne przebierac ja to sie budzi chce cyca i nastepna kupa w drodze i tak naokraglo. Czasami jak spi to ja zostawiam z ta kupka i wtedy jak anolek ale ja czuje sie winna.
     
  12. ell

    ell Mama czerwcowa'06 Fan(ka)

    a u nas miła niespodzianka przy karmieniu....Oti musiałam karmić przez osłonki, bo nie potrafiła ssać piersi,młodego nawet nie trzeba było uczyć, załapał od razu:) widać, że chłop:tak: przeszłam nawał, skaleczone brodawki, próbowałam leczyć osłonkami, ale niestety Pawełek ich nie chciał i strasznie się denerwował, zaciskałam więc zęby, płakałam karmiąc ale w końcu piersi wyleczyły i zahartowały się same, a teraz mogę już karmić bez problemów;-) Najbardziej to cieszę się z tego, że nie muszę karmić osłonkami,nie ma tyle problemów z wyparzaniem,karmieniem na spacerze itd, więcej dyskrecji:) No i jak dla mnie po doswiadczeniach przy Oti osłonki akurat nie ograniczaja ilości pokarmu,wręcz przeciwnie, jesli dziekco nie prawidlowo ssa pierś, to oslonka pomaga wyciągnąc brodawkę i uruchamia wszystkie kanaliki i dzieki temu pokarm nie zanika.
     

Poleć forum