bozka, ale Ty miałaś sterczące i Ci się schowały, to trochę co innego.
Ja mam jedną schowaną. Mam tak całe życie, od podstawówki chyba.
Przed ciążą udawało się ją czasem wysunąć i na minutę, dwie tak zostawała.
Ale w ciąży nie da się. Jak tylko jej dotykam, od razu robi się twarda i nie do ruszenia.
Nie wiem, czy dam radę nią karmić, choć ginekolog ją oglądał i mówił, że powinno się udać.
A wracając do tematu:
Myślicie, że ubranka tak w sztukach, to ile i czego na początek?
Potem na bieżąco będziemy kupować. Ale chodzi mi o takie minimum przed porodem, dla takiego tyciego maluszka.
edit.
Ja kupię kocyki polarowe z IKEA, tak do podkładania podczas karmienia, czy do łóżeczka.
Polar jest zawsze suchy (takie odczucie), uprany schnie błyskawicznie. A zawsze do czegoś się przyda (jak nie dla dziecka, to dla świnek morskich na legowiska).
Chcę też kupić 100% wełniany kocyk.
Podkłady higieniczne pewnie też.
Myślę, czy latem nie zostawiać malucha z gołym tyłkiem na podkładzie czy kocyku polarowym, żeby sobie pupcię wietrzył. Tylko wózek, czy łóżeczko musiałabym jakoś zabezpieczyć.