mikowata - u mnie zabobony skończyły się jakieś 5 lat temu jak straciłam pierwszą ciąże, co rok upewniam się w tym podejściu poprzez wiele różnych przypadków , o których słyszałam lub widziałam. Wcześniej wierzyłam w czarne koty, drabiny, a o zabobonach ciążowych to można byłoby gadać długo. Do wszystkiego sie stosowałam i co ?...... dzidzi nie utrzymałam pod serduszkiem. Od tamtej pory powiedziałam dość. Co ma byc to będzie i żaden zabobon nie będzie mi tu organizował życia.
Toteż żadnych wstążek wieszać nie będę

Co do jednego dobrego przykładu "zabobonu ciążowego". Znam jedną osobe co tak jak ja się stosowała do zabobonów , ciuszków nie kupowała do miesiąca przed porodem, łóżeczka nie rozkładała do miesiąca przed porodem , nie nosiła korali, nie patrzyła przez judasza, o ciązy powiedziała po połówkowym (bo podobno dopiero wtedy można) i tak można było by wymieniać . Dzidzię straciła przy porodzie ... zabobony nie pomogły. Przy następnej ciąży machnęła ręką i zrobiła tak jak serce jej podpowiadało. na przełomie 3-4 miesiąca w pokoiku miała już wszystko łącznie z łóżeczkiem . Dziecie urodziło sie zdrowe ma teraz 5 lat.
Moim zdaniem zabobony zostały wymyślone w czasach średniowiecza , bo ludzie nie umieli wytłumaczyć sobie rożnych sytuacji, które się przydarzały , a my "ludzie" jak cos złego się dzieje to nie dopuszczamy do siebie myśli, że zła rzecz sie stała tak po prostu, zawsze szukamy winnego a jeśli nie da się znaleźć winnego człowieka to chociaż zrzucamy winę na zabobon wtedy nam jest lepiej , ze świadomością , że ktoś/coś odpowiada za to "zło"
Ale to tylko moje prywatne zdanie - większość znajomych sie z nim nie zgadza także i wy nie musicie .
skorzystałam z zapytania mikowatej by wyrazić co sądze o zabobonach ;-)