Coś mi się przypomniało, chyba przed wczoraj wymyśliłam sobie zachciankę. O godzinie 21.00 zachciało mi się pierogów ruskich, takich pysznych, robionych ze skwarkami. Tylko, gdzie tu znaleźć o tej porze pierogi. Akurat skądś wracaliśmy z mężem, no i zamiast do domu to rozpoczęły się poszukiwania pierogów. Jak znaleźliśmy miejsce, gdzie coś takiego można było dostać (bo to nie mogły być takie ze sklepu, tylko takie robione, pyszniutkie) to była 22. No i zajadaliśmy się o tej porze, ja pierogami a mój mąż (oczywiście nie mógł być gorszy) golonkiem.