ja jestem wegetarianką od lat 14stu i żyję i mam się dobrze ponadto :-) kiedyś irytowali mnie ludzie, którzy każde gorsze samopoczucie, nawet zapalenia pęcherza potrafili przypisać temu, że to dlatego że nie jem mięsa

teraz mnie to śmieszy niemiłosiernie i tak jak któraś z Was napisała tacy ludzie nawet argumentów nie mają tylko zwalają wsio na taką dietę... konserwatyzm, zaściankowość, stereotypy i przede wszystkim głupota ludzka. a ta nie ma granic ;-)
w ciąży jest jeszcze trudniej, bo nie daj boże coś by szlo nie pomyśli i tak będzie że to nasza wina, bo brak mięsa... ale wege ciąża to żadna nowość i cieszy mnie że wielu ginów ma do tego pozytywne nastawienie

ja ryb też nie jem, choć przyznaję że w ciąży w okresie gwaltownego rozwoju Szkraba trochę w siebie powmuszałam, ale kończyło się najczęściej na wizycie w toalecie, więc odpuścilam ograniczając się do tabletek z dha
i mam nadzieję, że mojemu Małemu niczego nie brakuje
życzę Wam samych pomyślnych i radosnych ciążowych tygodni i mało upierdliwych ludzi wokół, którzy pojęcia nie mają o czym mówią byleby sobie pogadać o tym 'ale to jak mięsa nie jesz, to co ty jesz

', co przyprawia mnie i nie tylko mnie wręcz o odruch wymiotny hihi
powodzenia dziewczyny :-)