Przy pierwszej ciąży jadłam na tony pomarańcze - to był motyw przewodni mojego jadłospisu, a dodatki to warzywa i owoce - kochałam je!! Oprócz tego pociąg do Coca - coli, ale nie piłam mówiłam sobie nie, bo to nie zdrowe. A no i na orzeszki laskowe ;D
Teraz mam pragnienie na wszystko, co ma w sobie bombelki i jest płynne, czyli Cola, piwo Reds, Szampan, ale mówię sobie stanowczo NIE!!!! Na słodycze znowuż mam wstręt jak przy pierwszej ciąży. Na razie największy mam pociąg do żółtej fasolki i ziemniaczków, czyli w sumie znowu warzywa aaaa i banany oraz jabłka ;D
Zrobiłam się strasznie wrażliwa na wyczuwanie tłuszczu z obiadkach i kwasu - odrzuca mnie od razu. Miałam takiego zonka na Wielkanoc ja tu szczęśliwa, że żurek, a pierwsza łyżka przesądziła o wszystkim, że to PASKUDZTWO!!