scoti- u mnie się zgadza termin wizyty
Jeśli chodzi o chrzciny to ja miałam miesiąc, a mój brat dwa tygodnie.

i ja też nie chciałabym za długo czekać tylko wykorzystać jeszcze w miarę ładną wrześniową pogodę

I nie wyobrażam sobie robić chrzcin w domu, bo....
- mieszkam z teściową i pewnie nie dałaby mi się wtrącić do kuchni, więc przygotowałaby wszystko sama, a to mnie w ogóle nie kreci, bo wyszłoby na to, że to jej goście a nie moi. Poza tym za tłusto jak dla mnie

- nie wyobrażam sobie krótko po porodzie taka obolała stać w kuchni przy garach, biegać podawać odgrzewać i myśleć czy wszystko podałam
- zmywanie!!! oj nie!
Dlatego plan mam taki by było to w lokalu- obiadokolacja (zależy o której są chrzciny), kawa i ciasto i dziękujemy.

Prawie jak komunia...

No i będą rodzice i rodzeństwo. A to i tak nam wychodzi 15-16 osób

Kasę też trzeba będzie zacząć odkładać, ale nie wyobrażam sobie na przyjęciu z okazji chrztu mojego dziecka spędzić 90% czasu w kuchni, albo pomiędzy nią a salonem. Musze tylko z czasem przekonać mojego męża który nie ma absolutnie o tym wyobrażenia.
A plan na weekend i menu- poniekąd po to by pokazać mojemu mężowi, że niekoniecznie tłusto i twardo jest smacznie. Zreszta ja niecierpię odgrzewanych kotletów, a moja teściowa jeszcze nigdy nie podała na świeżo
