karla- a skąd wiesz, że nie będzie na święta?
pamelo- ja Włochy uwielbiam pod każdym względem... śpiewnego języka, piosenek, serdeczności i uśmiechu ludzi, jedzenia, muzyki, wina i słońca... ale jednak na święta chyba wolałabym wrócić do Polski, do domu... więc chyba wiem co czujesz...
piąteczko- trafił Kłapouchy na Tygryska (przyganiał kocioł garnkowi). masz cudownego męża- doceń to; ja też jestem bardzo foszasta, ale mój mąż chyba bardziej i jak ja się zaczynam foszyc to on robi to samo i i tak to ja mam poczucie winy i muszę przepraszać...

po ostatnim numerze jaki zrobilam też przyznałabym mu nobla, bo inny by zostawił w cholerę, a ten następnego dnia przytulil i zapytał dlaczego go traktuję jak wroga a ni epartnera... tylko czasem jest taki nieugięty i ni cholerki nie przyzna się, że nie ma racji, po prostu uwielbia ją mieć... a to w praktyce trochę trudne- ciągle ustępować, więc ciesz sie kochana i zadzwon do niego wytłumaczyć swoją glupotę...
zzagubiona- kiedy ja w pracy jestem i nie bardzo te pierogi mogę lepić, a po pracy u teściowej, więc sie w kuchnię nie wtrącam...

ale na swoim kiedyś zobaczycie- zaprosze Was na te wszystkie moje specjały, bo już troszkę za garami i patelnią tesknię

sałatki, zapiekanki, dziczyzna na milion sposóbów i zwykłe dania w niecodziennej odsłonie... ciasta, ciasteczka- placki i torty ach.... jak bardzo bym chciała poza Maleńtasem mieć już właśna kuchnię i święty spokój...