D
Dzoana.a
Gość
Ciężko jest coś naprawić, gdy nie ma chęci i wyciągniętej ręki od drugiej strony. Ja po całej tej sprawie z kredytem powiedziałam M, że jeśli jeszcze raz postawi mnie w takiej sytuacji, to będę wnioskować o rozwód. Rozumiem, że nalezy pomagać, ale są granice. Nie po to pracuje na zmiany i chodzę na nadgodziny, żeby teść mógł sobie spokojnie wydawać kasę na fajki i alkohol. Strasznie cięta jestem na niego. Co to w ogóle za ojciec skoro swojemu synowi na kark ściąga swoje długi. Oczywiście słowa przepraszam nigdy nie usłyszeliśmy, po prostu udaje, że nic złego się nie stało.dżoana- no właśnie, u nas podobnie. mamusia wzięła kredyt na nasz ślub (choć nikt jej o to nie prosił, bo sami sobie wszystko finansowaliśmy), no i utrzymywała jeszcze starszego syna- padalca. Mój mąż teraz poczuwa sie do obowiązku spłacenia tych kredytów, dokładania mamusi do życia i zapewnienia jej bytu na poziomie sprzed śmierci teścia, czyli o 2 tysiące musi jej budżet uzupełnić. A mieszkamy tak na dobrą sprawę u siostry męża i jej chciwego męża, więc czekać tylko kiedy nam ustali wysokość czynszu i zacznie wypominać że zbyt często się myjemy.... Wrrr....
Niestety moja droga mój mąż zdaje się nie widzieć problemu, a jedyny problem jaki widzi to we mnie i moim egoizmie, więc na próżno szukać mam w nim zrozumienia.... ;(
mam nadzieję, że ta wizyta jakoś mnie wyciszy, że jakoś sie poukładam i będę potrafiła od tego odciąć, bo żyć w tej pajenczynie mnie po prostu psychicznie wykończy![]()
Z Twoim mężem to sytuacja nie wygląda za ciekawie, bo on zachowuje się jakby miał klapki na oczy. Rozumiem, że to jego matka, ale Ty jesteś jego żoną i wkrótce matką jego dziecka. Też Ci się należy wsparcie!!!