A ja kupiłam komputer przez internet. Czekałam na przesyłkę tydzień (z Krakowa). Zdążyłam go jedynie włączyć i szlag go strzelił. Jestem strasznie wściekła. We wtorek go dostałam, wczoraj odesłałam z powrotem. A teraz czekam czy mi go zrobią, czy uznają gwarancję, co się w nim spaliło (bo coś napewo) itd. itp. Odłączyłam stary komp i musiałam podłączyć go z powrotem. Wywaliłam tyle kasy i teraz jestem wściekła na siebie. Trzeba było kupić w "normalnym" sklepie.
Musiałam się wyżalić. Mąż się śmieje, że mamy cudowną klawiaturę (jedyne co mi zostało) za parę tysięcy. Mi nie jest do smiechu.