Hmm, prawdę mówiąc chyba bardziej podoba mi się taki styl wychowywania dzieci, niż to co my mamy w Polsce. Fakt, że nie można przeginać w żadną stronę. Całkowita beztroska niektórych rodziców (którą widziałam u niektórych moich uczennic) lekko mnie przeraża, ale przesadne dmuchanie na malucha też nie jest dobre.
U mnie na wsi uchodzę za dziwną osóbkę. Moja córa od 3 r.ż. sama wychodzi na plac zabaw. Gdy miała 6 lat pojechała na kolonie. W wieku 4 lat chciała sama chodzić do przedszkola, choć to akurat uznałam za lekką przesadę. Do sklepu owszem, bo był pod blokiem, ale przedszkole odpadało. Do szkoły też się paliła, żeby chodzić bez asysty i co? Obecnie może iść sama a chce bym ją odprowadziła, gdy mój mąż nie może jej zawieźć. Nie mam pojęcia o jej klasówkach, wierszykach do nauczenia czy piosenkach. Nie sprawdzam jej zeszytów, zadania odrabia sama, choć jest dopiero w 2 klasie. Jest bardzo samodzielna, potrafi sobie dać radę, w przeciwieństwie do wielu swoich rówieśników. Większość jej kolegów/koleżanek z klasy ma założony wielki klosz. Oni nawet do sąsiada nie iść sami! Mają siedzieć na swoim podwórku pod czujnym okiem rodziców. Gdy idę z młodym na spacer, jest najbardziej rozebranym maluchem. Dzisiaj jechał bez skarpet, w bluzeczce z krótkim rękawem a mijaliśmy malucha (starszego od Wojtka) pod grubym kocem naciągniętym po same uszy!!! Normalnie brak słów.