U mnie w szpitalu prawie wszystko swoje,jedynie do kąpieli i smarowania nie trzeba było mieć kosmetyków,a reszta wszystko swoje.Jak mały się urodził to pielęgniarki ubrały go w koszulkę i spioszki szpitalne,a dopiero rano przebrały mi w moje ubranko,wszystko było o wiele za duże.Miałam ciuszki na 56 i 62,a on miał zaledwie 48 cm i był maleńką kruszynką.Boże aż mi się płakać ze wzruszenia zachciało na samo wspomnienie...
Tak mnie jeszcze zastanawia jedna sprawa,jak to jest z mlekiem sztucznym w szpitalu,jak ktos nie chce lub nie może karmić piersią,to na jakiej zasadzie przysługuje?a może zawsze trzeba mieć swoje?Tak z ciekawości pytam jak u was było w szpitalach.Ja nie wiem jak to było u nas,ale pamiętam jak pielęgniarka niemal strzeliła mi focha że mają wszystko wyliczone i nie wie czy mi przyniesie mleko jak poprosiłam o dokarmienie,bo sama nie mogłam ze względu na nawał.