reklama

Zakupowo - Wyprawkowy

  • Starter tematu Starter tematu Ren
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
U nas w szpitalu niczego nie trzeba bylo miec swojego (ani ubranek ani pieluch ani kosmetykow)
ale w ogole nikt tam dzieci nie kapie,wiec jak przyszlismy do domu i mielismy go wykapac pierwszy raz to niezle bylismy wystraszeni.Jejku wydaje mi sie,ze to bylo tak dawno...
 
reklama
CzarodziejkaM u Nas mleko było ogólnie dostępne, stało w lodówce na korytarzu, każdy kto potrzebował to brał.
Jedyne co trzeba było mieć to pieluchy, bo tylko 5 przysługiwało na dzień dobry, poza tym wszystko było.
 
U mnie w szpitalu też wszystko było, no jedynie trzeba bylo miec swoje ciuszki i rożek i niby pampki kazali wziasc, ale i tak byly,a mleko stało w pokoju pielegniarek pogrzane i jak czlowiek chciał to brał ile chciał i nic nie mówiły, ze wyliczone albo ze nie można
 
u nas też nic swojego nie trzeba było mieć ani ubrań, ani kosmetyków, ani pieluch wszystko było w szpitalu. a co do mleka to ja karmiłam modyfikowanym bo nie mogłam jej przystawić ze względu na płaskie brodawki i dopiero w domu się udało i przeszłam na karmienie piersią. u nas w szpitalu było tak, że mm było na korytarzu w takim pudle specjalnym co odpowiednią temp utrzymywało i trzeba było poprostu wyjść z sali i sobie wziąć. było takie gotowe do spożycia, bez rozrabiania i podgrzewania i obok były smoki do dokręcenia do tej butelki. to były 90 ml. dokładali na bieżąco więc problemu nie było w ogóle.
 
Kurcze to luksusy u Was w szpitalach. U mnie pieluchy trzeba było mieć, chusteczki i smarowidło do dupki. Dzieci owijane były w pieluchy i becik. Na wyjście miałam ubranka 56 i były wieelkie :-) A teraz niektóre 74 są za małe i 80 nosi. Bardzo urósł. Wagowo też duży przyrost. 2680 przy porodzie a przed świętami 8000 ważył. Teraz pewnie już więcej.
 
No,z mlekiem to akurat u nas nie było problemu- jak chciałam,żeby mi małą dokarmiły,to przychodziła pielęgniarka z pipetą i karmiła:).A wykąpali mi ją tylko raz,po 3 dniach,bo teraz nie kąpią codziennie.
 
U nas w szpitalu trzeba było mieć pampersy, chusteczki. Ubranka niby mieli,ale ja i tak potem ubierałam małego w nasze ubranka. Co do mleka to bez problemu dawały pielęgniarki jak się tylko do nich przyszło.

My nadal nosimy 74 nawet i 68 jeszcze. Rozmiary 80 to takie trochę za duże ( chociaż nie wszystkie), a w 86 to mały pływa :)
 
u nas trzeba było mieć wszystko swoje tzn pieluszki, ubranka, kosmetyki. Chociaż jak małą wysypało (cudowna mamusia nadużyła płynu do zmiękczania :] ) to pielęgniarka sama przyniosła balneum i małą w nim kapała, bo tak to kąpały w hippie - oczywiście kąpiel codziennie, same rozbierały kapały i ubierały dziecia, chyba że mama chciała to pokazywały jak, pomagały. O mleko prosiło sie pielęgniarki i one przynosiły już podgrzane.
 
Mi w szpitalu dziecko tylko raz okąpali a byliśmy tam tydzień. Bodajże tylko w 2 dobie życia Łukaszenki, jeśli dobrze pamiętam. A codziennie po 19 przyjeżdżało się z dzieckiem i tam smarowali dziecko, dbali o pępuszek, czesali jak dzieciątko miało dużo włosków.
 
reklama
właśnie ja miałam ten bonus że to pielęgniarki po kąpieli zajmowały się pępuszkiem i jak wychodziliśmy ze szpitala (przepisowy tydzień bo cc) to już nie mieliśmy kikucika tylko śliczny mały pępuszek :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry