Tak "na oko",bo wiadomo,że bez "pomacania i pomiętoszenia" to trudno powiedzieć,to te,co znalazła Ida wydają się być ok- na tym zdjęciu podeszwa wygląda na elastyczną i łatwo zginająca się.Natomiast te "Emel" -z wyglądu "słit",ale wydaje mi się,że wyglądają na bardzo sztywne,że stópka dziecka jak w okowach w nich będzie.No,ale tez wiadomo,że są różne szkoły,co do butków dla dzieci.do mnie jednak przemawia to,co Zawitkowski mówił- mięciutka podeszwa,"luz " w paluszkach i mocno "trzymane" śródstopie,natomiast już niekoniecznie usztywniana kostka.
Amelka na razie na bosaka po domu,a na spacerek wciąż jeszcze mamy mięciutkie "niemowlęce" bucie- jeszcze rzadko ma okazję "chodzić" po dworze.