Gosia pomyliłaś wkładki laktacyjne, które wchłaniają mleko z silikonowymi nakładkami na brodawki, żeby dzidziuś nie poranił Ci piersi przy ssaniu. Myślę, że warto kupić jedne i drugie, bo nie kosztują wiele. Co do laktacyjnych to polecam jednorazowe, zawsze to higieniczniej, a kontakt wielorazowych z proszkiem moze nie posłużyć maleństwu.
A te silikonowe to rozmiar dobieracie do brodawek, czyli nie całego tego ciemnego miejsca na piersi tylko do tych wystających dzyndzelków, z reguły pasują te mniejsze. Sory, ze tak łopatologicznie ale różnie się nazywa te części kobiecej piersi i człowiek głupieje.
Co do laktatora to moim zdaniem nie kupować, wydatek jest ogromny jak dla mnie, a ja doskonale radziłam sobie ręcznie podobnie jak Aletka, dużo lepiej mi to sżło niż laktatorem, robi sie to bardzo łatwo, najpierw trochę masuje piersi, potem łapiemy na górze i dole tam gdzie kończy nam się otoczka, czyli to ciemniejsze miejsce i ściskamy lekko jadąc z góry w dół. Mleczko leci aż miło. Laktator elektryczny dostałam w szpitalu w czasie jedynego jaki miałam nawału, nigdy potem mi sie to nie zdażyło.
Fakt jeśli zamierzacie wrócić po trzech miesiącach do pracy i ma Was nie być przez 10 godzin dziennie to taki sprzęt będzie pewnie potrzebny ale do czasu powrotu do pracy zdążycie się co do tego upewnić.
Na wesele poszłam pierwszy raz jak Karolcia miała dwa miesiące, zostawiliśmy ją z moimi rodzicami, wcześniej ściągnęłam mleko ręką do butelki, a w trakcie wesela po prostu stanęłam nad umywalką i też ręcznie załatwiłam sprawę twardniejących balonów ;-) oczywiście trzeba pamiętać żeby odpowiednio się ubrać, bo zdejmowanie kiecki przez głowę nie wchodzi w grę :-)
Jeśli taki sprzęt wydaje się Wam niezbędny to rozejrzyjcie się po znajomych, żeby pożyczyć bo naprawdę nie wiadomo czy będziecie go potrzebować.
Mysz śliczna pościel
Kasro ach..... :-)