Ja też miałam w zamiarze zakup pościeli z mamo-tato. Ale jak już pojechaliśmy do hurtowni i zobaczyliśmy "na macanego" różnicę w jakości pościeli tańszych i droższych, to mocno zwątpiliśmy. Tu naprawdę za ceną idzie i materiał i sposób wykonania.
Ostatecznie wzięliśmy feretti i co prawda na razie mogliśmy pozwolić sobie tylko na jeden komplet, ale jak ma to te parę lat wytrzymać, to chyba wolę kupić raz a dobrze. A jeszcze udało nam się trafić na komplet z ubiegłorocznej kolekcji i był sporo tańszy niż zwykle.
Aż złość człowieka bierze, że ktoś może dla dzieciaczków szyć pościel z takiego sztywnego badziewia. Nie mówię tu akurat o mamo-tato, tylko o pościelach, które miałam okazję dotknąć w sklepie
A co do tych pasów poporodowych to opinie słyszałam różne. Koleżanka po cesarce chwaliła sobie, chociaż mówi że mogła chyba więcej nosić, bo nie jest w 100% zadowolona z efektów. Z kolei położna ze szkoły rodzenia odradzała twierdząc, że lepiej krem+ćwiczenia+ dieta (tylko bez szaleństw z odchudzaniem), bo zna dziewczyny, którym po noszeniu pasa brzuszek spadł, a skóra została wiotka - tak jakby nie chciała "pracować" opinana przez pas. Ale moim zdaniem to może bardziej zależeć od indywidualnych predyspozycji. W każdym razie ja chyba spróbuję wrócić do formy bez pasa. Mam już dość majtek i spodni kończących się pod biustem ;-)