Nie zamierzam tu nikogo do niczego przekonywać, ani zachęcać. Macie swoje zdanie i swoje uczucia i ja to szanuję.
A mąż, o którym pisałam starał się wielokrotnie obudzić pożądanie swojej żony, ale cóż mu po tym, jeżeli ona potrzebuje seksu raz na tydzień, a on kilka razy dziennie. Nie zawsze tak było, po porostu jej potrzeby stopniowo się zmniejszyły. Co do wstrzemięźliwości: oczywiście, że można. Ja natomiast miałabym spory problem, gdyby ktoś mi kazał od dzisiaj jeść 1/3 tego co zwykle. I rozumiem tego faceta, bo wstrzymywać się przez jakiś czas "dla sprawy" jest wykonalne (na przykład mój mąż musiał się powstrzymać od seksu jak byłam w bardzo zaawansowanej ciąży i w połogu). Ale powstrzymywać się już zawsze - o, to trochę trudniej.
Co do zaproszenia kochanki na seks we troje: z tego co wiem zaproszenie było na drinka, a seks jakoś sam wyszedł (pewnie pod wpływem rauszu).
Widzę, że ta historia budzi Wasz sprzeciw i nie wierzycie, że partnerzy mogą akceptować taki układ. Ale chyba żaden układ nie jest idealny. Przykładem niech będą rodziny, w których jest przemoc. Też takie znam. Mąż ją bije, ale ona i tak go kocha i ani myśli się z tego powodu rozwieźć.
Pozdrawiam i życzę nam wszystkim wiernych partnerów, którzy są idealnie do nas dopasowani seksualnie
