reklama

Życiowe pogaduchy

reklama
Ewitko
przyłączam sie do wyrazów współczucia...
nieporównywalnie większa stratę poniosłaś...
wogóle ten rok jakos czarno sie zaczyna...
dobrze, że mamy przy sobie nasze małe słoneczka :-)
 
Ewitko to rzeczywiście musi być Wam ciężko... z doświadczenia wiem ze żadne słowa nie potrafią przynieść ulgi... samemu trzeba to przerobić w sobie... niestety.

Ale prawdą jest tez to ze nasze maluszki to super psychoterapeuci;-).

Pozdrawiam serdecznie
 
czesc dziewczyny
siedze z chlopakai od wczoraj .. poklucialm sie z mezem.. i stwierdzilam ze nie wysiedze znim dluzej...
Jakbył w wojsku bylo dobrze... czasem czlowiek tesknil i opadal z sil. ale perspektywa lepszego zycia... pocieszala..
Wyszedl z Wojska.. bo stwierdzil ze lepsza prace znajdzie.. ok.. tyle ze ta praca do niego nieprzychodzi cos:angry:
Nie dawno wyszlo dlaczego dostal odroczenie wscieklam sie nie milosiernie... Wiedzial ze Wojtek jest chory ze potrzebuje leczenia... a On glupka udal przed komisją..:eek:
Zaczely sie klutnie... bo pieniedzy brakuje, bo znow trzeba jechac do lekarza z wojtkiem... bo brakuje kasy na leki..
Wkurza mnie to ze chcial wyjsc z Wojska.. i od tamtej pory nie kwapi sie do roboty.. tylko dorabia..
Kasy niema a temu sie samochod marzy:crazy::wściekła/y::angry: bo na rowerze On jezdzic niemoze..
Siedze u mamay i tak mysle co mam zrobic.. Odejsc na zawsze.. dac mu szanse...

Obyscie wy dziewczyny nie mieli takich problemow
 
Domanska - bardzo ci wspolczuje :-(
mysle ze powinnas z nim super powaznie pogadac i kategorycznie, stanowczo i jasno powiedziec mu ze albo znajduje prace i zaczowuje sie jak dojrzaly mezczyzna albo odchodzisz. Miejmy nadzieje ze jak nim tak wstrzasniesz to sie chlop wezmei w garsc...:crazy:
 
Ja też postąpiłabym, tak jak proponuje Mysz.
Z tego co piszesz póki co Twój maz nie jest facetem, tylko niedojrzałym gówniarzem :no:

A tak w ogóle co z Wojtkiem?? Chyba czegoś nie doczytałam... Mozecie mnie oswiecić?
 
Moge podzielić sie tez nowinami na temat pielęgnacji i opieki nad dziećmi wg lekarzy ze szpitala w którym leżeliśmy.
- piersią karmić tylko do roku, a w nocy tylko do pół roku,
- nie podawać jedzenia i picia słoiczkowego,
- jeżeli dzieci sa alergikami a nie chcą pic wody i herbaty to najlepszy jest domowy kompot z czarnej porzeczki,
- jeśli podaje sie soki z butelek typu Bobovita to tylko rozcieńczone,
- gdy dziecko ma problemy ze skórą na tle alergicznym to stosować wyłącznie kosmetyki Oilatum - a nie inne zamienniki,

to chyba tyle
 
reklama
Domanska86 bardzo Ci współczuję sytuacji, podobną miałam kiedyś, ale nie miałam wtedy dzieci. Przydałoby się żeby ktoś mocno potrząsną tym Twoim mężem i uświadomił, ze czasy smarkastwa to ma za soba, teraz czas byc ojcem, mężem, partnerem i dorosłym.
Z tego co pamiętam to Wojtuś jest alergikiem, tak?

Te zalecenia to dla małych alergików, czy tak ogólnie? No, przy Jaśku stosowałam się do nich niechcacy :-p. Mam nadzieję, że Tusiek będzie podobny do brata obecnie, czyli bezproblemowy w tej kwesti. Choc wcale nie jestem tego pewna...

Musiałam już całkiem zrezygnowac z cycania juniorka :-(. Wkurza mnie to, poprzednio było łatwiej, bo wiedziałam,że będe miała jeszcze jedną szansę pokarmienia piersią, a teraz już koniec, bo nastepnego dziecka nie planujemy. No i poprzednio nie miałam pokarmu, a teraz coś tam jeszcze jest. Ale dusi mnie, mam wyraźne objawy alergi i zapchane oskrzela, nie zaryzykuję zaostrzenia sie sytuacji. A najzabawniejsze, że ja nielubie karmic piersią. Ech...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry