Ja zrobiłam pierwszy test w 31 dniu cyklu i od razu zrobiłam betę niestety wynik <0,01 więc stwierdzilismy że się nie udało. Później miałam kilka dni zaległego urlopu więc wyjechaliśmy i przestałam o tym myśleć lecz okres nadal nie przyszedł. Po powrocie zrobiłam ponowny test w 39 dniu cyklu i wyszedł cień cienia i mąż mówił że chyba tylko mi się wydaje choć on też coś widzi ale, że kreska taka prawie nie widoczna. W 41 dc zrobiłam kolejny płytkowy i tym razem pojawiła się druga blada kreseczka od razu dla pewności pojechałam zrobić betę i wyszła 48 więc niewiele ale ciąża była [emoji4] Mąż jak się dowiedział to był bardzo szczęśliwy. Ja miałam cykle nieregularne bo wahały się od 28 do 37 dni. Po pozytywnym teście poszłam do ginekologa, bo w pracy mam szkodliwe warunki, więc jak najszybciej chciałam ciążę potwierdzić u lekarza i iść na L4 i lekarz mówił że owszem macica powiększona jak na ciążę i dał mi zwolnienie, ale mówił, że narazie jeszcze wszystko się może zdarzyć i trzeba czekać. Kazał co 24 lub 72 godziny kontrolować betę czy przyrasta prawidłowo, więc kolejne dwa tygodnie był stres czy maleństwo da radę i się pojawi. Jak zobaczylam w końcu zarodek na ekranie to poczułam ogromną ulgę [emoji16] Tak więc mimo, że ostatnią miesiączkę miałam 24 stycznia to pozytywny test wyszedł dopiero 5 marca i moja ciąża jest młodsza o dwa tygodnie niz wynika z OM [emoji16]