Tak Was czytam i sobie przypominam, że zupełnie sama ogarniałam w nocy średnie dziecko. Mąż nie mógł karmić (piersią), więc spał z córką w innym pokoju, a ja z noworodkiem w naszym łóżku, żeby mieć więcej miejsca na jakieś przywracanie się po cc i żeby on się wyspał.
Wtedy pracował na 2 etaty, w tym jeden który szczególnie wymagał, żeby był przytomny i wyspany. I teraz ma tylko ten drugi etat, więc pewnie będzie tak samo. Wolałabym, żeby coś pomógł, ale jeszcze bardziej wolę żeby mi się później gdzieś nie zabił.
Szkoda. Ale czytając to forum wiem, że są mamy które ogarniają więcej i mam to z tyłu głowy, kiedy tak marudzę. Tak że jakoś dam radę.
Ale na pewno będę chcieć wcześniej wyjść do ludzi. Już się orientuję powoli w cenach woreczków na pokarm, choć mnie to denerwuje, że w plastiku pokarm mrożę. A słoiki by były niepraktyczne chyba [emoji6]