Dzięki dziewczyny, naprawdę nie spodziewałam się takiego rozwoju sytuacji. Z Jaskiem jak przyjechałam na porodowke to 6h minęło zanim miałam 3-4 cm rozwarcia [emoji23] A tutaj zajechalam już z 5cm. Jak już zaczęły się podsmiechiwac jak wspominałam o epiduralu to wiedziałam że one już czują że będzie szybko. Nie mówię że było pięknie, bo wiadomo że bolało. Ale przeszedł ten mój synek przez kanał rodny ekspresowo, nawet główka się nie znieksztalcila, nie było kiedy [emoji23] Na swoją sale weszłam o 6, poprosiłam o gaz i żeby mi wody napuscily do wanny. Zaczęły nalewac może o 6:15, ale to wielkie wannisko więc do samego końca się ta woda lala [emoji3] Nie zdążyłam wejść, musiałam się położyć na łóżko bo mówią że wody będą mi przebijac, sprawdziła mnie przy okazji a ja już 8-9cm. Następny skurcz i już czułam że się głową pcha. Bolało, ale ten gaz naprawdę mi pomógł. Kupę ze dwa razy zrobiłam, ale było mi już wszystko jedno [emoji28] Może z 10 partych miałam i wyszedł synek na ten świat. Mój panicz zastosował się do wytycznych i siedział grzecznie z boku ze łzami w oczach. Po wszystkim powiedział że się w życiu tak bezużyteczny nie czuł. Ale dumny, syn wygląda jak on co potęguje ta dumę [emoji3]
Teraz obiadek podają, ja czekam żeby mnie zbadali, muszę mieć znów temperaturę sprawdzona. Ponoć miałam prawie 40 stopni po porodzie, jak spadła mi do normalnej przy tym mierzenia to pójdę do domu[emoji4] Z synkiem wszystko ok, najadl się już z cyca dwa razy i śpi teraz. Jestem przeszczesliwa.