Ja jakoś zlamiłam ogólnie z pielęgnacja małej.
Bo po powrocie ze szpitala nie smarowalam niczym (i było wtedy ok), przyszła CDL i ona powiedziała żeby jednak smarować, a miałam wtedy ze szpitala próbkę ziajki i tym smarowałam (i tez było ok). Przyszła położna środowiskowa i powiedziała żeby tego nie używać, bo zawiera cynk i poleciła masc robiona w aptece. Zakupiliśmy te masc i zauważyłam ze małej się robią małe, czerwone kropki koło odbytu. Myślałam ze to od tej maści, wróciłam do ziajki, potem znowu próbowałam ta masc i znowu kropki, wiec znowu ziajka. Wczoraj poczytałam jednak ze faktycznie lepiej tego cynku nie, wiec zastosowałam bephanten. I po następnej zmianie pieluszki wydawało mi się ze ma minimalny pasek czerwony. Wiec stwierdziłam, ze może lepiej jednak tego bephantenu nie i znowu posmarowałam ziajką [emoji28] w miedzyczasie w nocy zmieniłam pampersy z premium care na zwykle, bo znowu mi premium care 2 razy przeciekły. Teraz wstajemy, zmieniam pieluchę i widzę, ze ma czerwone... Posmarowałam ziajką, bo po prostu widzę, ze po niej było wszystko Ok.
Ale teraz nie wiem czy to wina bephantenu, pieluchy czy jeszcze czegoś innego... (tzn może tego ze mała spała 4h i Pielucha w nocy zmieniona po prawie 5h?). Ale przed pojawieniem się tego czerwonego to Pielucha zmieniona po 3,5h.
Pupę za każdym razem przemywam przegotowana woda...
może trzeba dołączyć ta make ziemniaczana? W jaki sposób jej używacie? Jak posypujecie?
I chyba znaleźć w końcu pasująca masc...