Ale sie zaniedbalam ostatnio...musze wkoncu wlosy umyc...tak czlowiek siedzi w domu nie wychodzi i takie efekty

choc w wiekszosci samopoczucie nie pozwala nic zrobic z wyjatkiem lezenia. Przez to jaką mam w dalszym ciagu cere az sie nie chce na siebie w lustrze patrzec

na nic drogie kremy maseczki czy inne dziadostwa...nic mi sie nie poprawia a mam wrazenie ze wysyp coraz gorszy...wczoraj to nawet na jednej z piersi mialam syfa i pod pachą

no kosmos po prostu...nie moglam uwierzyc.staralam sie tym wszystkim nie przejmowac az tesciowa w "dobrej wierze" chciala mi dac jakis aloesowy zel do twarzy i mi mowila ze moze sie poprawi...a dodam ze ani razu nie narzekalam na swoja cere na glos...przykro mi sie strasznie zrobilo. Powiedzialam ze i tak mi nie pomoze trudno bede brzydka teraz to nie jest najwazniejsze...i sie uciszyla ale denerwuja mnie teksty ludzi ktorzy nigdy nie mieli z tym problemu i chcą "doradzac"...ehhh ps.sprobowalam i nie pomoglo
Dzis o 17.00 mam 15 minutowy egzamin online z psychologii osobowosci. Trzymajcie kciukasy...nie wiem czy w ten czas zdarze ogarnac program a co dopiero odpowiedziec

