Ja jeszcze wrócę do kwestii dwóch godzin mamy z dzieckiem po porodzie - u mnie dwa razy (ten sam szpital) było tak, że urodziłam i od razu dostawałam maluszka na ten pierwszy kontakt skóra do skóry. Potem odcinano pępowinę, zabierano córcię na ważenie, mierzenie itp, ja w tym czasie rodziłam łożysko, pierwszym razem miałam też zakładany jeden szew, za drugim miałam tak minimalne pęknięcie, że nie było potrzeby. Następnie z fotela porodowego przenosiłam się na łóżko i faktycznie przez dwie godziny byłam z dzieckiem znów skóra do skóry + pierwsze karmienie. Warto pamiętać, że dziecko też może wtedy nie być zainteresowane piersią jednak położna mówiła, że warto przystawić jak najwcześniej choćby na chwilę. I dopiero po tych dwóch godzinach byłam przewieziona na salę 