reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Kwiecień 2009

oj to moje karmienie piersią to też porażka....Hania w nocy ładnie je, w dzien wykreca sie wypluwa cycka jakby jej mleko nie smakowalo...a ja latam koło niej z cyckiem jak głupia i próbuję ją skłonić do jedzenia:wściekła/y:!!!!!! moj PSYCHA TE POWOLI JUŻ WYSIADA:zawstydzona/y:
tez nie wiem przypadkiem czy to nie przez moją diete, no ale i tak prawie jem tylko chleb z wędliną:((-blee. i teraz jeszcze te problemy z wagą... zobaczymy co pokaże morfologia, zaczelam mala dokarmiac bebikiem, choc pokarmu mam dużo, ale sztucznego te nie chce za bardzo/// mamnadzieje ze bedzie lepiej rosła.

a co do mierzenia Hani przez położna to normalnie moje dziecko się kurczy:biggrin2:,:confused: dziwne bo ubranka się robią za małe:biggrin2:;-)
 
reklama
a ja wlasnie zauwazylam ze moja Hania lubi bardzo rybke bo jak zjem a puzniej dam jej cyca to za zadne skarby nie chce puscic tylko je i je.
ja osobiscie nie mam zadnych problemow z karmieniem i wszyscy biczuja bo wewrzesniu przechodze na butle bo chcem wrocic do pracy. no bo jak tak mozna. jak?? zobacza we wrzesniu
 
oj to moje karmienie piersią to też porażka....Hania w nocy ładnie je, w dzien wykreca sie wypluwa cycka jakby jej mleko nie smakowalo...a ja latam koło niej z cyckiem jak głupia i próbuję ją skłonić do jedzenia:wściekła/y:!!!!!! moj PSYCHA TE POWOLI JUŻ WYSIADA:zawstydzona/y:
Mam tak samo, czasem je czasem weieżga. mały mi spadł na wadze i musiałam go dokarmiać, chociaż bardzo sie starałam odzyskać pokarm. herbatki mlekopędne powodowały kolki, a ja ryczałam cały dzień, że jestem złą matką. Taka byłam dumna, że karmię piersią samą, że przegłodziłam dziecko. Niestety - jak zrezygnuję z piersi, to będę potępiona przez rodzinę M. i przez niego też niestety, ale psychika moja jest rzeczywiście ważniejsza... :zawstydzona/y:
Bebilon pepti wchodzi bez żadnego ale ;-)
 
od dwóch dni usypiam dziecia metodą z "każde dziecko może nauczyć się spać" no i mam pierwsze sukcesy w postaci przespanych 5,5 h w nocy. jestem wniebowzięta:-D:-D
Jak znajdę kiedyś przy Ani wolny czas, to poczytam, może też uda mi się nieco wydłużyć to jej spanie. Bo nocka wyglada zazwyczaj tak, ze pierwsze spanie jest OK - 3 godziny, ale dalej co godzinę, półtorej pobudka na karmienie z okresem aktywności około 4-5 rano w bonusie ;-)

Coś mi się wydaje, że długo z cycem już nie pociągniemy, bo ja nie wytrzymam diety psychicznie, to może być wszystko - krowa, zboże i bla bla bla, kontrola za jakieś 3-4 tygodnie, jeszcze dermatolog po drodze w przyszły piątek. Boję się, że szkodzę mojemu dziecku tym co jem, a nie wiem co to jest, przecież nie mogę wogóle nie jeść :baffled:
Moje karmienie piersią od początku jest pod górkę, najpierw karmienie przez kapturki bo brodawki się chowały, cały czas za mało pokarmu a teraz jeszcze to, czuję się zmuszona do cyckowania, chociaż bardzo lubię mieć dziecko przy piersi, trochę to nielogiczne chyba :baffled: I przyznam się otwarcie - zaczyna mnie wkurzać, że po wszystkim co jem mam wyrzuty sumienia... :baffled:
Doskonale Cię rozumiem! U mnie też pod górkę, z powodu niewykształconej brodawki w jednej piersi. Katowałam się laktatorem, odciągając po 3ml, próbowałam kapturków, piłam litrami herbatki mlekopedne. I dołowałąm się, ze karmiąc Anię tylko jedną piersią, nie daję jej wystarczajaco pokarmu, bo zaczęła mi się domagać butli. Potem jeszcze doszły kolki i znów dół - że to z powodu jakiegoś pokarmu, że coś robię nie tak i dlatego ona cierpi.
Narazie kolki prawie całkowicie ucichły po podawaniu Espumisanu i odstawieniu herbatek (nie wiem co bardziej pomogło) a podczas karmienia podaję jej czasem najpierw butlę, po czym za chwilę robię podmiankę na pierś. I jak narzie jestem sprytniejsza, bo Ania się na to nabiera i ładnie zajada.
Ale co się nadołowałam to moje... Odbierałam odrzucanie piersi jako osobistą porażkę, a przecież najważniejsze jest dobro dziecka, skoro jej za mało, niech doje butli...

Zmykam wybudzać małą do kąpieli.
Spokojnej nocki!!!
 
ale my baby to sie mamy,nie???w zyciu bym nie pomyslala zekarmienie piersia ma tyle wspolnego z glowa......a najbardziej denerwuje mnie to ciagle obwinianie matek.Bo niby wszyscy mowia ze rozumieja ze karmie butelka ale w glebi duszy czuje ze maja mnie za wyrodna matke
mam taka jedna ciotke ktora kazda wizyte u mnie rozpoczyna od wysuwania argumentow przeciw karmieniu butelka.Chyba w takim razie Alex nic nie powinien jesc skoro nie mam pokarmu.
 
ja moge cale zycie karmic piersia jak je zrobia odpinane i bede mogla jedna zostawic dla starego aby mial czym nakarmic dziecko. tacy wszyscy ku*** madrzy
 
ale my baby to sie mamy,nie???w zyciu bym nie pomyslala zekarmienie piersia ma tyle wspolnego z glowa......a najbardziej denerwuje mnie to ciagle obwinianie matek.Bo niby wszyscy mowia ze rozumieja ze karmie butelka ale w glebi duszy czuje ze maja mnie za wyrodna matke
mam taka jedna ciotke ktora kazda wizyte u mnie rozpoczyna od wysuwania argumentow przeciw karmieniu butelka.Chyba w takim razie Alex nic nie powinien jesc skoro nie mam pokarmu.

no niektorzy tak mają -po prostu tylko denerwować innych. Moim zdaniem nie ważne czy karmi się dziecko butlą czy piersią, najważniejsze żeby i dzidzia i mama dobrze się czuły i byly zadowolone.

ostatnio znalazłam swoją książeczkę zdrowia i w 1983 roku zalecaNO od 3 tż podawanie łyżeczkę soku z marchwi :)))) ależ się zminiło, no i te ciągłe opowieści mojej mamy: że nie można było dziecka podnosić do pionu, kłaść na brzuchu, trzeba było ściskać w wielkich betach... dobrze ze cos sie jednak zmienilo:))


dzisiaj jakaś cisza na BB czyżby dziewczyny wyjechały na wakacje?? ja zaczne sie wakacjowac 13 sierpnia dopiero

a jeszce zapytam, czy ktorac z Was chodzi lub zamierza chodzic z malenstwem na basen?? My mamy zamiar,pediatra powiedziala ze mozna jak najbardziej, tylko chcvemy tydzien po szczepionce pocvzekac i zorientowac sie jak wygladaja zajecia dla maluszkow u nas w Lublinie. Nasza Hania strasznie lubi wodę, mam więc nadzieję, że jej się spodoba.

pozdro, Miłej Nocki
 
Jednak ruch jest, tylko nieco leniwie :-).
Ja dziś ze dwie godziny spacerowałam i durna zjadłam loda, a teraz mi gardło boli :zawstydzona/y:. Obym się nie rozchorowała bo klops.

Gabi - ja też wypatruję gumek (spodni), ale mam jeszcze brzuchol za duży :baffled:.
Jutro moja starsza wyjeżdża do stolicy :sorry2: - będę tęsknić.:zawstydzona/y:.
Malutka usnęła więc idę ją położyć.
Dobrej nocki ;-).
 
klucha normalnie wymiekam po Twoich postach!:-D

kainkas my bedziemy chodzic na basen z małą ale od wrzesnia - mała bedzie chodzic z tatusiem:-) a ja wtedy fitnes -bynajmniej tak planuje :-)
 
reklama
Witam się dziś nijako :baffled:!
Pogoda dziwna bynajmniej, jakoś pochmurno, ale na szczęście nie pada :tak:.
Nocka super 20, 1.30, 4.30, 6. Ale od pół godziny ryk - bez racjonalnego powodu :confused: - może to faktycznie kolki. Leżała, aż tu nagle żałosny płacz i ani smok, ani cyca tylko ryk :zawstydzona/y:
Jackson - Szkoda wielka dla muzyki - ale ostatnie lata to pasmo niepowodzeń:-(. Ale utwory przepiękne:tak:
Kurcze gdyby nie forum, to jak zwykle bylabym do tylu... jaki byl Jackson taki byl, ale muzyke robil swietna... kiedys moj idol wielki...

Ja sobie mysle, ze dzieciory nam szaleja ze wgledu na pogode... my marudzimy, to co dopiero one... Mlody po ostatnich ekscesach jakby spokojniejszy, choc dzisiaj najlepsza metoda na uspokojenie byla jazda autkiem w deszczu, partyzant sie uspokaja, jak tylko go wkladam do nosidelka, juz wie, ze bedziemy jechac:-) rosnie mi konkurencja dla Holowczyca:-) zreszta dzisiaj sie powydurnialismy - to znaczy on sie darl wsciekniety, a ja go nasladowalam, i w koncu potraktowal to jak swietna metode konwersacji, wymienialismy sie przedziwnymi dzwiekami:-) smial sie pozniej jak dziki:-)
W sumie powiem Wam, ze sie ciesze, ze leje bo powietrze troche lepsze sie robi, ale z drugiej strony w lesie wszystko namoklo i sie bloto zrobilo, trza zainwestowac w gumowce..

Sprobuje jeszcze Was doczytac, bo mi cos BB siadlo zanim wyjechalismy...
 
Do góry