reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Wizyty u pediatry, w poradniach, czyli kłopociki z naszymi dzieciaczkami.

Moja mała cały czas chce sama trzymać główkę, czy na ramieniu, czy na brzuszku. Nie chce położyć tylko wysoko ją zadziera i mięśnie naprężone. Zastanawiam się, czy ona znowu nie przesadza w drugą stronę.

czy przy tym odchylaniu główki mała zaciska też piąstki, że trudno jej je otworzyć i ma przyciśnięte rączki do tułowia (trudno umyć pod paszkami),
może porozmawiaj z pediatrą o skierowaniu do neurologa, specjalista sprawdzi, czy nie ma wzmożonego napięcia mięśniowego

gemelo nie rozumiem dlaczego neurolog czeka zamiast wejść z ćwiczeniami, one nie zaszkodzą nawet jakby nie miał za słabego napięcia a czym dłużej się czeka przy różnych podejrzeniach tym trudniej rozćwiczyć potem, my przy pierwszym synku mieliśmy stwierdzone wzmożone napięcie w 3 tygodniu życia i rozćwiczenie zajęło nam 4 tygodnie i obyło się bez rehabilitacji
a koleżanki synka zdiagnozowano dopiero w 3 miesiącu i potem do roku chodzili na rehabilitacje i do dziś są problemy, wiem, że w neurologicznych przypadkach czym wcześniej zacznie się działać tym pewniejszy sukces.
 
Ostatnia edycja:
reklama

my bylismy wczoraj na kontroli... no i musimy zrobić badanie siuśków (dziś zaspałyśmy) - kurde jak to złapać do tego woreczka? kiedy go założyć?

Ja woreczek zakładam zaraz po karmieniu, trzeba umyć pipkę i pupkę wodą z mydłem, dokładnie potem wytrzeć wacikiem z samą wodą i osuszyć.
Odklejasz osłonkę z tego miejsca które przyklejasz do pipki, to wygląda jak taka głowa misia ale uszami do dołu, nie? To zginasz między tymi uszami i to przyklejasz pod cewką moczową, najlepiej pod pochwą to zagięcie wkładasz jak najgłębiej między pośladki (dobrze jest jak druga osoba trzyma szeroko nóżki) i potem dokładnie przyklejasz resztę tak żeby nie było fałdek.
Ja nie zakładam na to pieluchy, Ania leży na pampku, z gołymi nóżkami, gadam z nią, masuję lekko brzuszek i robi siusiu :)
Nie złapie się wszystko do woreczka, dlatego leży na tym pampku.

Dzisiaj jednak łapałam do kubeczka ( bo my musimy co tydzień)
Moja pediatra powiedziała że tak lepiej, bo do woreczka spływają razem z moczem bakterie skórne i czasem też z odbytu...
Wzięłam ją nad umywalkę z gołą pupą, umyłam ją, zmoczyłam stópki, woda z kranu leciała dalej i tak ją trzymałam, nie minęła minuta a Ania już robiła siku i tatuś łapał do kubeczka :tak::tak:
Ania jadła o 6:00, pospała godzinę i ją obudziłam na łapanie...
 
J@goda, własnie chodzi o to, że ćwiczenia mogą zaszkodzić. Dlaczego? Bo nieprawidłowo prowadzone ćwiczenia prowadzą chociażby do przykurczy mięśni, a wierz mi jest to trudniejsze do zrehabilitowania niż obniżone napięcie mięśniowe. Poza tym stwierdzone obniżone napięcie mięśniowe, a tendencja do obniżonego, to dwie różne rzeczy. Poza tym podejrzenia, to nie jest diagnoza. Rehabilitacją na podejrzenie można dziecku zaszkodzić. I to mocno zaszkodzić.
Max miał podejrzenie wzmożonego napięcia i przykurczu na pleckach. Nie rehabilituję go, tylko prewencyjnie noszę zwiniętego w fasolkę, rzadziej kładę na brzuszku. Są to zalecenia neurologa i nie jest to rehabilitacja. Poza tym poza ekstremalnymi przypadkami, prawidłową diagnozę można postawić dopiero w 3 miesiącu. I ja w to wierzę. Ogólnie wierzę mojej profesor. Nie jedno dziecko wyprowadziła "na ludzi" i jest na dzień dzisiejszy chyba najbardziej cenionym neurologiem dziecięcym w Polsce.
 
gemelo tzn. że coś robisz, ja też nie chodziłam z malutkim Krystianem na rehabilitację tylko miałam zalecenia prewencyjne i jakby to nie pomogło to by dostał skierowanie na rehabilitację, ale na szczęście same ćwiczenia typu rączki w górę, rączki na boki wykonywane kilka razy dziennie pomogły.
Ja jestem przeczulona bo mam w rodzinie przypadek zaniedbania, wszyscy lekarze mówili, że ma czas, że dzieci się różnie rozwijają, no i jest niepełnosprawna i to bardzo poważnie. Dopiero jak miała 1.5 roku to wreszcie trafili do mądrego pediatry i dał skierowanie do neurologa, a neurolog spytał dlaczego dopiero teraz ? No i dziecko ma lat 11, nauczyło się chodzić jak miało chyba 6 lat, do dziś nie mówi, nie jest w stanie samo się najeść, ubrać, załatwić itp. A dostało 10 punktów przy porodzie i wszyscy pediatrzy twierdzili, że to okaz zdrowia a po prostu rozwija się w swoim tempie.
 
No właśnie mi chodzi o taką typową rehabilitację. Ćwiczenia prewencyjne, to nie jest rehabilitacja. To tak samo jak kładzenie dziecka na brzuszku. Kładziesz by nauczyć podnoszenia główki.
A co do Twojej kuzynki, to przyznam się, że mnie zaszokowałaś, że pediatra wcześniej nie dała skierowania. Na dzień dzisiejszy, moim zdaniem, jeśli rodzica coś niepokoi, to psim obowiązkiem lekarza jest dać skierowanie do specjalisty. Jakiegokolwiek sobie rodzić zażyczy. W końcu lekarz od wszystkiego jest tak naprawdę od niczego. Ja trafiłam na genialną pediatrę, która przyjmuje tylko na nocnych dyżurach u nas w przychodni niestety, ale to dzięki niej Wiktoria trafiła na Szaserów z pozachłystowym zapaleniem płuc, gdzie stwierdzili, że nie ma odruchu podniebienno-gardłowego i potwierdzono jej przypuszczenie co do AZS. Wcześniej nawet dermatolog tego nie stwierdził. :wściekła/y: Teraz najczęściej chodzę do lekarza w środy po 20, bo wtedy ona ma dyżury ;-)
 
Niestety niektórzy pediatrzy bagatelizują objawy :-(, nasza pediatra jest w miarę, przy Krystianie nigdy nie miałam zastrzeżeń, ale teraz przy Ignasiu troszkę mnie podkurzyła i zastanawiam się czy nie przejść do takiej co jest bardzo niemiła ale za to nigdy niczego nie bagatelizuje i daje skierowania.
Teraz Ignaś już mniej ulewa ale wydaje mi się, że przy takim chlustaniu powinnam dostać skierowanie w celu sprawdzenia czy nie ma refluksu, tymczasem kazała mu dawać przed karmieniem piersią 2 łyżeczki bebilonu AR. Przyznam, że i bez tego zaczął mniej ulewać, więc pewnie tego refluksu nie ma, ale pierwszy raz jakoś nie do końca zgadzam się z moją pediatrą.
Ja przyznam, że chyba tylko mojemu ginowi, temu co mi prowadził obydwie ciąże jako tako ufam, w końcu lekarze to tylko ludzie, nawet najlepszym zdarzają się pomyłki :confused2:.
A po to wymyślono techniki badawcze, żeby móc sprawdzić a nie zgadywać albo stawiać diagnozy na ślepo.
 
J@goda, całkowicie się zgadzam, że lekarze to też tylko ludzie, ale do cholery jasnej jeśli można zbadać i nie jest to niebezpieczne dla dziecka, a może dać odpowiedź, to dlaczego tego nie robić?
Co do ulewania, to kłóć się z pediatrą. Najwyżej jej powiedz, że odciągane swoje zagęszczasz nutritonem i kłóć się. Reflux jest jedną z najczęstszych przyczyn, ale nie jedyną. Jeśli zostanie potwierdzony, to prawie można spać spokojnie, bo większość przewód pokarmowy większości dzieci dorasta. Ale jeśli nie zostanie potwierdzony, to przyczyna tkwi gdzieś indziej. Ja się z moją "standardową pediatrą" kłóciłam, a ona twierdziła, że usg jamy brzusznej nie wykaże refluxu. Dała mi skierowanie do gastroenterologa. Dopiero po jakimś czasie łaskawie dała mi skierowanie na usg. I co? Jakbym poszła najpierw do gastroenterologa, to i tak bym dostała to skierowanie i tak, a w ten sposób mamy kilka miesięcy mniej czekania na kolejną wizytę.
 
gemelo ja właśnie też nie rozumiem tej niechęci do badań, tak samo jest z antybiotykami zamiast zrobić posiew i wiedzieć jaka bakteria siedzi to zawsze dają antybiotyki na chybił trafił i jak jeden nieskuteczny to następny itd.
My na szczęście trafiliśmy na pediatrę, która daje antybiotyki w ostateczności a nie na wszelki wypadek, tak naprawdę mój starszy brał je 2 razy jak dotąd.
Ale znam dzieci, które chorują bez przerwy i też nikt im posiewu nie robi a dostają antybiotyk za antybiotykiem.
 
Amelkowa, Monisia, dzięki za rady :-) Udało mi się złapać te siuśki dziś rano, ale łatwo nie było... 40 min czekałam, aż panna łaskawie odda mocz, pewnie jak by nie było potrzeby to obsikałaby mi ręce :-) a swoją droga to kolor dziwny - bardziej przezroczysty niż żółty... może coś wyjdzie bo juz drugi tydzien u nas zielone kupy i ani zmiany diety nie było ... a katar poszedł precz więc też nie można na niego zwalić..
 
reklama
czy przy tym odchylaniu główki mała zaciska też piąstki, że trudno jej je otworzyć i ma przyciśnięte rączki do tułowia (trudno umyć pod paszkami),
.

Nie zaciska, tylko obejmuje mnie za szyje i szczypie (czasem). Zaciska piąstki w kąpieli i mocno trzyma się M. za rękę.

Wzięłam ją nad umywalkę z gołą pupą, umyłam ją, zmoczyłam stópki, woda z kranu leciała dalej i tak ją trzymałam, nie minęła minuta a Ania już robiła siku i tatuś łapał do kubeczka :tak::tak:
Ania jadła o 6:00, pospała godzinę i ją obudziłam na łapanie...

To Ty już specjalistka jesteś :-)
 
Do góry