Witam
my też się nie sprzeczamy, musielibyśmy to robić przez telefon chyba, bo nie widzę innej możliwości. Ale humory to ja ostatnio akurat łapie, głównie chodzi o to, że już chcę być po porodzie a ten maleńki uparciuch chce sobie jeszcze posiedzieć u mnie w brzuchu. Już próbowałam wszystkiego, oprócz metod z pobudzaniem jelit, tego akurat nie mogę ze względu na chorobę jelit, bo pewnie bym się zdecydowała. Dzisiaj zrobiłam sobie spacer z psiego pola do pasażu grunwaldzkiego, nie wiem ile to może być kilometrów, ale pewnie z 6 km będzie.I co? I nic. Uparciuch siedzi sobie jak siedział, ja czuję się nieźle. Z pierwszego i drugiego (12 t)usg miałam termin na 29 października, podobno najmniejszy jest błąd wtedy, tzn rodzi się (niby) 7 dni przed lub po tym terminie. gdyby to się sprawdzało to do 5tego bym już może urodziła, ale jak przypominam sobie
anbar to wiem że to nie działa

Swoją drogą
anbar ty weź się w garść i uródź w końcu bo psujesz mi statystyki. Jula wczoraj pocieszała mnie "dzidzia urodzi się za dwa tygodnie" buuuu czemu aż dwa!!!
Do tego wszystkiego wczoraj spadłam ze schodów. Nie wiem jak to się stało, ale szliśmy na cmentarz i po prostu poleciałam jakies 3-4 stopnie i upadłam na czworakach. Mam pozdzierane kolana i dłonie. Ciachnęłam też sobie wczoraj tak konkretnie palec wiec na porodówkę prezentuję się ekstra, tylko nie wiem czy mąż zechce mi towarzyszyć w obawie przed oskarżającymi spojrzeniami personelu medycznego ;-)
Violett nawet nie wiesz jak zazdroszczę ci pozbycia się czopa, bo to na pewno był on.
Kończy mi się zwolnienie, nie wiem czy gin wypisze mi kontynuację to coraz bardziej mnie martwi.