• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

♥️♥️W lutym amor lata jak mucha, niech w nas bija dwa serducha♥️♥️

reklama
Mialam przyjemnosc slyszec jednego buldoga, masakra! 😂😂

Sytuacja mocno do przepracowania, byc moze przydadza sie jakies leki uspokajajace na poczatek, zeby potem weszlo to w nawyk, ale tu przydadza sie godziny z behawiorysta lacznie z odwiedzinami znajomych w tym czasie… moze byc ciezko bo macie go juz kupe czasu, ale mysle ze sie uda, tylko musicie znalezc specjaliste od wlasnie lekowych psow.. ogolnie co na szybko polecam jak ktos do Was przyjdzie to mega skupienie na nim i chwalic smaczkami nawet co 10 sekund za prawidlowe zachowanie, potrafi zdzialac cuda.. zorientuj sie tez w spacerach co organizuja trenerzy, wtedy tez psy ucza sie prawidlowych zachowan od innych psow :) a jak zajdziesz w ciaze, zdecydowalabym sie na Twoim miejscu na prace od samego poczatku, wtedy wprowadzaja duzo cwiczen, zeby wlasnie cos sie nie stalo, wbrew pozorom dziecko tez trzeba dobrze wprowadzic do domu po prostu przy psie, a co dopiero takim, ktoremu jest ciezej.. ale mysle ze temat bedzie do ogarniecia, tylko samemu moze byc Wam ciezko.. warto szukac specjalistow po calej Polsce, spotkania online tez potrafia duzo dac, a w domu proboemowe sytuacje nagrywajcie i wysylajcie, bo nie zawsze uda sie je zlapac na spotkaniu :) wykastrowany jest juz, czy nie?
My tez mielismy taki egzemplarz, udalo sie wypracowac conieco, ale fakt bralismy pod iwage kazda sytuacje tez dla jego komfortu, tak zeby po prostu wszystkim bylo lepiej :) teraz juz go z nami nie ma, zdecydowalismy sie na 2 psiaka, tez uratowany, ale tym razem suczka, rownie problemowa, tylko ze ona z tych lekliwych,ale nie agresywnych, w tym mialam „doswiadczenie” bo zagarnelismy lekliwego kota, ktorego wszystkie inne w domu odrzucaly i dominowaly, u nas odzyla, a pies teraz ciagnie do wszystkich jako 1, juz sie nie boi, ale pracy wlozylismy w nia mase, nie powiem… nie mniej oplacalo sie :)
Wiesz co... My mieliśmy ogromne chęci na przepracowanie tematu
.. Najgorsze jest to, że on jest w tych zachowaniach nieobliczalny... może zachowywać się do kogoś ok przez większość czasu i nagle bez żadnego ostrzeżenia zaatakować mimo że nie dawał wcześniej sygnałów, ba... On za moment będzie się do tej osoby łasił... Behawiorysta widziała go "w akcji" bo doskoczył jej do nogi nagle podczas naszej rozmowy. Ta agresja z jego strony jest na tyle nieprzewidywalna, że ogólnie ciężka do pracy... Mało tego to nie jest typową agresja- żeby zabić... On atakuje tylko stopy! Na bank jak był maleńki mimo że go bardzo wcześnie wzięliśmy ktoś musiał potraktować go kopniakiem😭😭😭 Serce mi pęka na samą myśl o tym!
Ogolnie podstawą naszej egzystencji dla jego dobra jest unikanie kontaktu jego z potencjalnym wyzwalaczem lęku... A jeśli już musi być to w obstawie(fizjologicznego) kagańca...
Na spacerach np nie ma problemu, jak widzi ludzi to ich olewa🤷‍♀️ No mówię Wam dziwny gość z tego naszego psa😉
Ogólnie już się przyzwyczailiśmy do życia z nim, a nasza teoria jest taka: w naszym domu nie może być nikt normalny, nawet pies😜

Jeśli chodzi o kastrację to przy psach lękowych nie zdaje egzaminu, bo pies traci jeszcze bardziej pewność siebie(behawiorysta i weterynarz są w tym zgodnie) i reakcje lękowe mogą się nasilić więc nie będziemy ryzykować. Planuje pogadać z weterynarzem o wprowadzeniu farmakologi.
 
My mamy kundelka. Ale trafił nam się bardzo trudny egzemplarz😢
Chcialam dać dom kundelków suki która oszczeniła się w jakimś warsztacie. Nie pomyślałam że może wyniknąć z tego tyle problemów. Nasz pies ma bardzo duże problemu z agresją lękową😢 Nie lubi ludzi..dzieci... Atakuje zawsze stopy...ogólnie nigdy nie wiadomo kiedy zaatakuje... Byliśmy u behawiorysty i stwierdziła że duże prawdopodobienstwo wysokiego kortyzolu i suki w ciąży. Ja też myślę że przez pierwsze kilka tygodni też ktoś mógł go źle potraktować🤷‍♀️ Ogólnie głównie dbamy o to żeby unikać sytuacji trudnych. Jak przychodzą goście musi być uwiązany i obowiązkowo kaganiec(wiosną wybudujemy na takie odwiedziny kojec, żeby było mu łatwiej)
Jest członkiem naszej rodziny, kochamy go, ale powiem szczerze, że zniecheciła mnie ta sytuacja do posiadania kiedyś kolejnego psa. Żeby to był jeszcze malutki kundelek to byłoby łatwiej z logistyką... A że to 20kg psiak to jakikolwiek wyjazd wiąże się z ogromną logostyką. Jedna z niewielu osób które on akceptuje to brat i bratowa męża. Oni go uwielbiają, więc jeśli jest możliwość to go zostawiamy z nimi.

Na szczęście w domu (od roku ma podórko wcześniej mieszkaliśmy w mieszkaniu)nie mamy z nim większych problemów(czasem nas owarczy jak coś mu się nie podoba, ale jakby nie patrzeć to sposób komunikacji psa)
Nigdy żadnego z nas nie zaatakował, dzieciaki nasze kocha...ale powiem wam, że mam wątpliwosci jak zareagowałby na nowego członka rodziny😱
Przed nami jeszcze pewnie wiele lat razem bo chłopak kończy w czerwcu dopiero 5lat🤷‍♀️

Nawet nie wiecie jak zazdroszczę ludziom którzy mają normalne, bezproblemowe psy😭😭😭 Bywa, że psychicznie męczy mnie ta sytuacja...i czuję się ukarana, mimo że chciałam dać dom małej nieszcześliwej biedzie...
Bardzo rozumiem tą sytuację. Jeszcze zanim się pojawiłam na świecie moi rodzice przygarnęli właśnie suczkę w typie jamnika prosto z ulicy (bo szła za mamą i nie miała serca jej nie wziąć 🥹). Przetraumowana, dosłownie miała popalone uszy od papierosów, nie chce myśleć co jej robili. Natomiast ile miłości i wierności dała nam wszystkim to nie da się zmierzyć. Tak samo później wzięliśmy kundelka ze schroniska - bojaźliwa ekstremalnie. Może z żadnym psem nigdy nie było problemu z agresywnością ale szczególnie druga to była trzęsąca się galareta ciągle.
Świetnie jest dać takim pieskom dom bo odwdzięczają się z nawiązką mimo swojej trudniej przeszłości.
O psach mogę paplać i paplać, jestem ultra psiarą 😂
 
Ostatnia edycja:
Wiesz co... My mieliśmy ogromne chęci na przepracowanie tematu
.. Najgorsze jest to, że on jest w tych zachowaniach nieobliczalny... może zachowywać się do kogoś ok przez większość czasu i nagle bez żadnego ostrzeżenia zaatakować mimo że nie dawał wcześniej sygnałów, ba... On za moment będzie się do tej osoby łasił... Behawiorysta widziała go "w akcji" bo doskoczył jej do nogi nagle podczas naszej rozmowy. Ta agresja z jego strony jest na tyle nieprzewidywalna, że ogólnie ciężka do pracy... Mało tego to nie jest typową agresja- żeby zabić... On atakuje tylko stopy! Na bank jak był maleńki mimo że go bardzo wcześnie wzięliśmy ktoś musiał potraktować go kopniakiem😭😭😭 Serce mi pęka na samą myśl o tym!
Ogolnie podstawą naszej egzystencji dla jego dobra jest unikanie kontaktu jego z potencjalnym wyzwalaczem lęku... A jeśli już musi być to w obstawie(fizjologicznego) kagańca...
Na spacerach np nie ma problemu, jak widzi ludzi to ich olewa🤷‍♀️ No mówię Wam dziwny gość z tego naszego psa😉
Ogólnie już się przyzwyczailiśmy do życia z nim, a nasza teoria jest taka: w naszym domu nie może być nikt normalny, nawet pies😜

Jeśli chodzi o kastrację to przy psach lękowych nie zdaje egzaminu, bo pies traci jeszcze bardziej pewność siebie(behawiorysta i weterynarz są w tym zgodnie) i reakcje lękowe mogą się nasilić więc nie będziemy ryzykować. Planuje pogadać z weterynarzem o wprowadzeniu farmakologi.
No wlasnie chcialam powiedziec, ze jak nie kastrowaliscie, to nie kastrowac do czasu przepracowania problemu :p
Cos mu daje wtedy wtedy jakis wyzwalacz, moze jakis ruch mimowolny sie robi i on to odbiera jako atak.. no ciezkie to jest jak nie wiesz co robic zeby pomoc.. grunt, ze sami jakos ogarniacie sytuacje wokol siebie, a to juz bardzo duzo! Ale nie boj sie, u mnie w domu tez nikt nie moze byc normalny 😂 to laszenie sie potem moze tez byc forma przepraszania, psi jezyk w ogole jest niesamowity :D
 
My mamy kundelka. Ale trafił nam się bardzo trudny egzemplarz😢
Chcialam dać dom kundelków suki która oszczeniła się w jakimś warsztacie. Nie pomyślałam że może wyniknąć z tego tyle problemów. Nasz pies ma bardzo duże problemu z agresją lękową😢 Nie lubi ludzi..dzieci... Atakuje zawsze stopy...ogólnie nigdy nie wiadomo kiedy zaatakuje... Byliśmy u behawiorysty i stwierdziła że duże prawdopodobienstwo wysokiego kortyzolu i suki w ciąży. Ja też myślę że przez pierwsze kilka tygodni też ktoś mógł go źle potraktować🤷‍♀️ Ogólnie głównie dbamy o to żeby unikać sytuacji trudnych. Jak przychodzą goście musi być uwiązany i obowiązkowo kaganiec(wiosną wybudujemy na takie odwiedziny kojec, żeby było mu łatwiej)
Jest członkiem naszej rodziny, kochamy go, ale powiem szczerze, że zniecheciła mnie ta sytuacja do posiadania kiedyś kolejnego psa. Żeby to był jeszcze malutki kundelek to byłoby łatwiej z logistyką... A że to 20kg psiak to jakikolwiek wyjazd wiąże się z ogromną logostyką. Jedna z niewielu osób które on akceptuje to brat i bratowa męża. Oni go uwielbiają, więc jeśli jest możliwość to go zostawiamy z nimi.

Na szczęście w domu (od roku ma podórko wcześniej mieszkaliśmy w mieszkaniu)nie mamy z nim większych problemów(czasem nas owarczy jak coś mu się nie podoba, ale jakby nie patrzeć to sposób komunikacji psa)
Nigdy żadnego z nas nie zaatakował, dzieciaki nasze kocha...ale powiem wam, że mam wątpliwosci jak zareagowałby na nowego członka rodziny😱
Przed nami jeszcze pewnie wiele lat razem bo chłopak kończy w czerwcu dopiero 5lat🤷‍♀️

Nawet nie wiecie jak zazdroszczę ludziom którzy mają normalne, bezproblemowe psy😭😭😭 Bywa, że psychicznie męczy mnie ta sytuacja...i czuję się ukarana, mimo że chciałam dać dom małej nieszcześliwej biedzie...

A to nie jest tak, że on atakuje ludzi/gosci tylko w domu? Czyli obrona zasobów? Bo skoro na podwórku jest ok i na ludzi na spacerach to musi być jakiś wyzwalacz, który to powoduje w danej sytuacji w domu.
 
reklama
Niestety test negatywny 😞
 

Załączniki

  • IMG_0172.jpeg
    IMG_0172.jpeg
    1,7 MB · Wyświetleń: 77

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry