mariposa_
Fanka BB :)
Też trzymam kciukiJa mam wizytę 2 marca i też już bym chciała usłyszeć konkretny plan.
To dobrze że macie już klinikę, trzymam kciuki!
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Też trzymam kciukiJa mam wizytę 2 marca i też już bym chciała usłyszeć konkretny plan.
To dobrze że macie już klinikę, trzymam kciuki!
Jesteśmy już umówieni 5 marca w Vitrolive w Szczecinie. Koleżanka, która też tam uczęszcza mówi że dopiero uruchomili środki na 2026 rok.
Korzystacie z tej kliniki? U "mnie" czy na południu Polski?Ooo, TFP![]()
Korzystacie z tej kliniki? U "mnie" czy na południu Polski?![]()
Z początku mieliśmy wybranego Boćka, ale z polecenia koleżanki właśnie idziemy do Vitrolive, dlatego zamiast 26 marca wizyta jest 5 marca. Nie chciałam tutaj tak obszernie pisać, na innym forum znalazłam wątek typowo o oligozoospermii, a tu jest jednak wątek kreskowy, a nie In Vitro![]()
Może nie jestem obiektywna ale nadal to staranie się, myślę że nie ma różnicy metoda która nas prowadzi do celuNie wiem jak innym Dziewczynom ale mnie nigdy nie przeszkadzały wzmianki o in vitro na kreskachale też się starałam tu nirwiadomk jak dużo na ten temat nie pisać
![]()
Może nie jestem obiektywna ale nadal to staranie się, myślę że nie ma różnicy metoda która nas prowadzi do celu![]()
U mnie było akurat inaczej. Mój mąż poszedł się zbadać nawet mnie o tym nie informując! Pokazał mi dopiero złe wyniki i od tego momentu zaczęliśmy podchodzic do In vitro. Mąż miał żylaki powrózka nasiennego ale operacje zrobiliśmy dopiero po pierwszej procedurze, próbowali go lekami wyprowadzić i nic to nie dało. W sumie zabieg operacji żylaków też nie bardzo (tylko tyle że dzięki operacji nie ma ryzyka raka). Przy 3 procedurze zaczęłam mu dawać suplementy na poprawę nasienia (może one mu jakoś pomogły). No ale w naszym przypadku in vitro było jedynym wyjściem.Ja się zastanawiam serio co tam siedzi w tych głowach większości facetów, że oni mają takie przekonanie o tym, że to nie w nich leży problem. Kobieta będzie się dopatrywać każdego złego pier.dniecia i brać odpowiedzialność za wszystkie niepowodzenia, jeszcze dodatkowo usprawiedliwiać męża, że to na pewno nie z jego winy tylko z nią jest coś nie tak zdrowotnie. A facet to jakby w drugą stronę.